6 kwietnia 2016

Dom spokojnej starości.

Ma się tam własny pokój z toaletą. Zabiera się ze sobą swoje meble, porcelanowe taletzyki z kotkami, kieliszki nie od pary, wszystkie własne rzeczy, obrazy, zdjęcia bliskich i miejsca, gdzie się wcześniej mieszkało.

Tam czas zastyga. Kot chodzi od mieszkania do mieszkania. Proszek od bólu codziennie o trzynastej. Wspólne śpiewanie z innymi osiemdziesięciodwulatkami w piątki o dziesiątej trzydzieści. Naleśniki i zupa na obiad w czwartki. Odwiedziny bliskich, którzy już nie muszą już się martwić, czy wrócisz ze spaceru do domu, a nie pobłądzisz.

Tam się żyje, tam się jest, tam się bezpiecznie i bez bólu odchodzi. Kiedy przyjdzie czas. Naturalnie. Za rok dwa lub za dziesięć.

17 grudnia 2015

Julbord

Światełka, bombki i ozdoby na mieście. Choinkę ubrali na rynku i na osiedlu. Obchody świąteczne w pracy i w przedszkolu. Bon do sklepu rybnego za rogiem. Idą święta!

13 grudnia 2015

Jul

Święta Łucja budzi rano szafranowymi bułeczkami z rodzynkami. Na obiad śledzie w musztardze. Po południu dekorowanie domku z piernika i pomarańczy z goździkami. Czas kupić żywą choinkę i zamówić rybę. Idą święta!

19 kwietnia 2015

Koniec witaminki.

Niedługo skończy dwa lata. Kończymy więc właśnie ostatnią buteleczkę witaminy D. W Szwecji suplementuje się właśnie do tego wieku. 

15 kwietnia 2015

Pierwsza wywiadówka.

Niedługo zacznie w przedszkolu/żłobku, więc przyszedł czas na pierwsze zebranie rodzicielskie, organizacyjno-zapoznawcze. Będzie jeszcze jedno z szczegółowymi datami, godzinami i planami na dwutygodniowy inskolning (stopniowe rozpoczęcie przez godzinkę-dwie na dzień, kiedy to rodzice są pod ręką jeśli by to było potrzebne). Będzie znowu nowość dla wszystkich. 

9 marca 2015

Diagnoza tygodnia

W jedym tygodniu wysyłam sześciu pacjentów na badanie słuchu, w następnym pięciu na kontrolę ciśnienia, a jeszcze tydzień później czterech do psychologa z depresją. A zdarza się że przez kilka tygodni z rzędu nie ma nikogo z żadną z tych diagnoz. Czemu pacjenci przychodzą falami? Co będzie w przyszłym tygodniu? Może ból pleców. 

4 lutego 2015

Koniec epoki mlecznej

Zakończenie nie obyło się bez protestów i krzyków. Jeszcze do teraz, kiedy jest głodna, albo chce jej się pić, to podnosi wątek karmienia mlekiem matki, a na całkowitym odwyku jesteśmy już trzy tygodnie. Dwudzieścia miesięcy bliskości na ramieniu i kolanie minęło szybko i przyjemnie i trzeba znaleźć nowe sposoby na nawiązanie bliskości. Nadal nie może jeszcze położyć się u mnie na kolanach, bo kończy się to zawsze krzykiem "mama mleka!"

18 listopada 2014

Mu-cha

Weszła dziś pod stół w kuchni, wzięła w dwa palce coś małego z podłogi i mówi "mu-cha". Biegnę, bo nie wiadomo, czy nie zechce zjeść od razu, przybiegam i patrzę, co ma w ręce, ale to na szczęście tylko mały czarny kurzyk i nie zdążyła go jeszcze do buzi włożyć. Wyrzucamy razem do kosza na śmieci. Tak się kończy czytanie książki, w której główną postacią jest mucha. 

12 listopada 2014

Jednostki wysokości

Jej wysokość mierzymy w kolejnych miejscach, gdzie jest w stanie sięgnąć. Najpierw któregoś dnia, dawno temu chwyciła się blatu stołu, potem wyższego o parę centymetrów parapetu, później umywalki. Następnie chodziła po mieszkaniu i gasiła światło, bo dosięgała do wyłączników. Nie dawała jeszcze rady sama włączać, więc angażowała do tego krzykiem nas. Wczoraj nauczyła się włączać światło. Co za wolność i niezależność!

6 października 2014

Wyrzuca śmieci

Jak tylko usłyszy, że coś jest śmieciem, to wyrzuca sama. Spodobała jej się widać procedura otwierania szafki pod zlewem, później decydowania, do którego śmietnika wrzucić, a na koniec zamykania szafki. To samo robi jak jesteśmy na spacerze, chciałaby podnieść każdy napotkany śmieć i zanieść go do kosza na śmieci. 

5 października 2014

Hiszpanka

Przyszedł czas na fazę jedzenia oliwek. Zjadła zawartość kupionego na próbę słoiczka na dwa razy, więc dokupiłam nowy, większy, ciesząc się, że coś nowego jej smakuje. Z nowego nie przełknęła ani jednej, wypluła natychmiast. Sprawdzam, czy nie zepsute jakieś, ale nie, smakują normalnie.

Wyciągam stare opakowanie i wszystko staje się jasne. Czarne oliwki, które dokupiłam, są greckie, a nie hiszpańskie jak ostatnio. Greckich nie przełknie, choć smakują według mnie bardzo podobnie. 

4 października 2014

Cykl szynkowy

Ma swoje jadłospisowe cykle jedzeniowe, weźmy na to szynkowy, żeby wytłumaczyć na przykładzie. Przy pierwszym i drugi podejściu wcina szynkę jak szalona, objada się nią. Przy trzecim i czwartym podziobie już tylko trochę, a jak dać jej jeszcze kilka razy, to nie ruszy, choćby nic innego nie dostała. Testuje ciągle nowe smaki. 

Niektóre pokarmy, jak na przykład fasolę lubi bardziej i taki cykl może trwać wtedy dłużej. Inne potrawy za to skosztuje tylko jeden raz i nie chce wcale więceji. 

Ważny jest też kolor, bo najlepsze jest jedzenie brązowe, czerwone i czarne jak oliwki, papryka i pomidory, różne fasole. Zielonym się tylko bawi. Zielony groszek tylko palcami rozgniata, a sałatę lubi przekładać z talerza na talerz, w buzi jednak lądują one rzadko, 

21 sierpnia 2014

Co robiła dzisiaj?

Obdzierała sosnę z luźnosiedzącej kory przed śniadaniem. Jadła swoje pierwsze malinojagody (salmbär) z krzaczka w lesie, zjadła najwięcej z nas trojga i chciała więcej, ale już nie było. Sortowała kamienie na plaży w rezerwacie i próbowała je wrzucić do morza. Dziwiła się, że samolot leci tuż nad nią i że podeszła do niej owieczka i beczy. Przed kolacją zbierała do wiaderka szyszki i kamienie. Karmiła fasolą Muminka narysowanego na telerzu i trochę nawet siebie. Ciekawe, co jej się przyśni. 

18 czerwca 2014

Zbiera kamienie

Spodobały jej się kamienie. Jak tylko jakiś na spacerze wypatrzy, to skręca w jego stronę, żeby go podnieść. Nie ważne, że ma już dwa inne w tej samej ręce i trzy w drugiej. Próbuje go również zabrać ze sobą. Dziś rano zobaczyła ładny kamień, z mieszkania przez okno. Nie pomogły zapewnienia, że jak później pójdziemy na spacer, to go sobie zabierze. Podniosła krzyk, bo nie przyniosłam teraz-już-w-tej-sekundzie. 

13 czerwca 2014

Macha

W pociągu, w autobusie i kasie. Na spacerze, na mieście, w domu przez okno. Do białych, czarnych i żółtych skór. Do bagatych i biednych, starych i młodych, chudych i grubych. Wszystkim równo rozdziela. Macha z uśmiechem i czeka, czy jej odmachają. Jak odmachają, to się cieszy i macha jeszcze bardziej. Ale nie zraża się, jak tego nie zrobią. 

12 czerwca 2014

Wiedziałam, że umiem wchodzić po schodach.

Jakby mogła, to by tak powiedziała. Jak tylko zobaczyła schody w domku, gdzie jesteśmy na urlopie to po nich weszła do góry. Prawie sama, z asekuracją tylko. Od tej pory wchodzi po schodach kilka razy na godzinę, jeśli jej czymś ciekawszym nie zająć. 

W naszym mieszkaniu nie mamy schodów. Pozostanie tajemnicą, kto ją nauczył. 

7 czerwca 2014

Plac zabaw

No i poszłyśmy na plac zabaw. Nie było wyjścia. Trzeba było pójść przywitać się z huśtawkami i sprawdzić, co to zjeżdżalnia i koniki do jeżdżenia. Powłazić do małych domków i zobaczyć, co w środku nich można zrobić. Spróbować przejść przez tunel. Od dawna przypuszczała, że plac zabaw jest dla niej. Za każdym razem, kiedy koło niego przejeżdżałyśmy wózkiem zaglądała w tę stronę. Czasem nawet widziała, jak inne dzieci się tam bawią. 

6 czerwca 2014

Tańczy

Jak tylko usłyszy muzykę, to tańczy. Jak jej zaśpiewać i powiedzieć, żeby tańczyła, to też to robi. Rusza rękami, nogami, ugina kolana i balansuje. Cieszy się i lubi tańczyć. Tańczymy i my z nią. 

2 czerwca 2014

Zabawa w chowanie

Bierze jakąś rzecz lub zabawkę, a najlepiej dwie na raz. Raczkuje z nimi w rękach, aż znajdzie dobre miejsce na kryjówkę i tam je chowa. Dobrym miejscem jest na przykład koszu na pranie, gdzie włożyła ostatnio swoje zabawki. Za pralką z kolei schowała suche wyprane skarpety. Pomiędzy odkurzacz a ścianę dostała się szczoteczka do zębów. Ukryła jeszcze autko pod łóżkiem i był krzyk, bo za daleko pojechało i nie mogła go dostać.

1 czerwca 2014

Wychodzić ukradkiem?

Cieszy się, kiedy wracamy, macha przez okno, czeka, jest zadowolnona z powitania. Krzyczy i płacze, kiedy któreś z nas się ubiera i wychodzi. I nie pomaga tłumaczenie, że zaraz się wróci, zostawianie nowej zabawki, żegnanie się, machanie przez okno. Jest tylko ryk i żałość. Wymknęłam się ukradkiem, kiedy bawili się na balkonie. Poszło gładko, bez płaczu. Bez wyrzutów po powrocie, że zniknęłam wcześniej. Przynajmniej raz się udało.

30 maja 2014

Je sama łyżeczką

Zażądała jeść sama. Chciała ściągnąć ręką owoce z ciastka w cukierni. Ostatecznie stanęło na tym, że dostała nałożone ciastko na swoją łyżeczkę, a tę wpakowała sobie sama do buzi. Zjadła, oddała łyżeczkę patrząc, czy nałożą jeszcze. Nałożyli. Zjadła. Powtórzyła procedurę jeszcze kilka razy. 

28 maja 2014

Pierwsze prawdziwe butki

Zbudowała dziś swoją pierwszą wieżę z dwu klocków. Klockami okazały się być co prawda jej nowe prawdziwe butki z podeszwą, które dostała godzinę wcześniej. Ale nie czepiajmy się takich szczegółów. 

22 kwietnia 2014

Zażądała

Zażądała, żeby ją w kawiarni wypuścić z dziecięcego krzesełka na ziemię. Podeszła (z trzymaniem za ręce) do czystych kubków i chciała zwędzić kilka. Omal nie weszła na zaplecze, żeby zobaczyć, jak się kawę robi. 

Pomachała do dziadków przy sąsiednim stoliku, odmachali z uśmiechem. Pomachała do innych gości stolik dalej. Ci nie odmachali, ale się nie przejęła. 

Nie lubi, żeby jej pieluchę na leżąco zmieniać w innym miejscu niż zwykle, jak na przewijaku w kawiarni. Próbujemy na stojąco i siedząco i udaje się bez (większego) krzyku. 

20 kwietnia 2014

Pali się jej w piętach.

Chce chodzić. Wstaje, chwyta się, czego tylko się da i próbuje wzdłuż/obok tego lub z tym iść. Dobre są do tego wszelkie niskie meble i parapety, nogi rodziców, pudełka na kółkach, krzesła. Próbuje podtrzymać się nawet i iść wzdłuż pustej ściany. Nie ważne w którą stronę. Kiedy nogi świeżbią, trzeba iść. Jak ją podtrzymać za ręce i obrać cel, na przykład piłkę, to przechodzi swoimi komicznymi, czasem drobnymi, a czasem zamaszystymi krokami kilka długości pokoju. 

5 kwietnia 2014

Odezwała się w nowym języku.

Po drzemce zaczęła naprzemiennie język wystawiać i chować, czego nie robiła wcześniej. Pomyślałam logicznie, że głodna. Próbuję nakarmić, ale nic nie chce, ani banana, ani serka, ani nawet mleka. Wszystko odpycha od siebie. Rozkładam ręce bez pomysłu. Nagle do wystawiania i chowania języka dokłada dźwięk "lilo-ilo". Acha, czyli o nic nie chodziło! Odpowiadam więc tak samo, "lilo-lio", a ona się śmieje.