28 lutego 2007

Głos w sprawie oparzeń dzieci

W tym roku trzy tygodnie z rzędu wtłaczano nam do głów, jak ustrzec dziecko od oparzenia.

Typowa sytuacja: dziecko zaczynające chodzić+stół+serweta+kubek gorącej herbaty
Efekt: ciężkie oparzenie klatki piersiowej, brzucha, często również twarzy. potem oprócz blizn na całe życie pozostaje tłumaczenie, że to była tylko chwila, albo, że dziecko jeszcze nie umiało chodzić.

Nasza asystentka podała nam niezawodny sposób, dzięki któremu ona, jej rodzeństwo, a potem dzieci i wnuki nie uległy oparzeniu.

Sposób tradycyjny: żadnych serwet, gorących płynów w kubkach w pobliżu brzegów stołu czy blatu, żadnych gorących garnków (w tym z zupą) w zasięgu ręki dziecka.

Sposób asystentki: Uwaga! Trzeba go przeprowadzać w warunkach ściśle kontrolowanych i ze zdwojoną ostrożnością, ale efekt jest murowany. Sposób polega na wytworzeniu odruchu Pawłowa: kładzie się na brzegu stołu gorącą szklankę herbaty. Dziecko zainteresowane podchodzi. Mówimy mu, że to jest gorące i się sparzy. Kiedy dziecko zachęcone tym, że "nie wolno" podchodzi ponownie, trzymając szklankę za uszko pozwalamy mu dotknąć gorącego, żeby samo zobaczyło, że to nic przyjemnego. Dr powiedziała nam, że sama kiedy zobaczyła jakąś szklankę, odruchowo chowała ręce za siebie. Jest to oczywiście sposób dla dzieci, które nie wierzą dorosłym na słowo i chcą same wszystko sprawdzić na własnej skórze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tutaj możesz umieścić swój komentarz.