2 sierpnia 2010

Pan Edzio

Egzamin z psychiatrii, profesor pyta osobiście, a jako, że ze studentami miał tylko kilka nieobowiązkowych wykładów, mało osób wie, jak wygląda. Trzej wystraszeni studenci przychodza na egzamin przed umówionym czasem do szpitala, wchodza do sekretariatu powiedzieć, że już są. Spotykają tam mężczyznę z fartuchem zarzuconym na ramiona, który pyta ich, czy przyszli na egzamin. Oni odpowiadają grzecznie, że tak, na co mężczyzna odpowiada, by przeszli do sąsiedniej sali i będą się pytać.

Studenci dostają pierwsze pytanie (każdy ze schizofrenii), ale nie bardzo umieją.
- Słabo, słabo chłopcy, tak nie może być. Może z drugim pytaniem podzie wam lepiej.
Dostają po następnym pytaniu, też ze schizofrenii. Studenci załamani, że takie trudne pytania próbują coś wymyślić, ale im nie idzie.
- Oj chłopcy, chłopcy, wy macie być lekarzami, a wy co! Daję wam po ostatnim pytaniu ratunkowym!
Studenci jednak i na trzecią rundę pytań ze schizofrenii nie potrafili odpowiedzieć.
- Słabiutko, słabiutko! Niestety będziecie musieli jeszcze raz przyjść. Dzisiaj u mnie macie pałę! Złóżcie indeksy do sekretariatu.

Załamani studenci wychodzą z kliniki i widzą, że tłum lekarzy wychodzi z jakiegoś zebrania i wchodzi do szpitala. Ktoś przeprasza ich, że raport się przedłużył i że profesor zaraz do nich przyjdzie, jeśli są na egzamin...

Okazuje się, że "stary schizofrenik Edzio" zrobił im psikusa. Już kilka grup studentów przepytał i napędził im stracha.

4 komentarze:

  1. sypiamzheroldem5 sierpnia 2010 20:17

    o rety...;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda na zmyślone, ale śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zmyślone.:) Ale Czytelnik może oczywiście uważać jak chce!

    OdpowiedzUsuń
  4. No z tego co pamiętam widziałem kiedyś pacjenta co sie kręcił przy innej grupie zdającej egzamin i chyba chciał wchodzić razem z nimi, nawet miał teczkę. Więc wierzę że piszesz prawdę, bo odbywający się egzamin to conajmniej dla niektórych pacjentów ciekawe wydarzenie.

    OdpowiedzUsuń

Tutaj możesz umieścić swój komentarz.