4 listopada 2007

Ginekologia - blok zamknięty

Blok zamknięty (staż) na oddziale ginekologii i położnictwa trwa od 8:00 w poniedziałek do 20:00 w sobotę, czyli cały tydzień w szpitalu.

Pierwszego dnia mogliśmy wychodzić ze szpitala na zakupy (jeść coś przecież trzeba) i na zajęcia nadobowiązkowe po zapisaniu się na karteczkę w sekretariacie (chodzi o ubezpieczenie). Drugiego dnia musieliśmy już wymykać się nielegalnie, żeby zjeść coś ciepłego, bo zakazano opuszczania kliniki.

Pierwszego dnia przejęliśmy się i cały dzień tłumnie szwędaliśmy się po oddziale, żeby ktoś nam coś pokazał.

Drugiego dnia okazało się, że jesteśmy potrzebni tylko wtedy, kiedy jest coś do zrobienia na oddziale, czytaj: wypełnić całą stertę dokumentacji pacjenta (najlepiej jak najszybciej i bez oglądania w ogóle pacjenta), albo asysta do zabiegu, kiedy jest mało lekarzy i nie chce im się stać "przy hakach" po kilka godzin bez przerwy
.

W tym celu dr była w stanie przyjść do nas na czwarte piętro (bez windy), bo tam dostaliśmy pokoiki noclegowe.

Zaś, kiedy my chcieliśmy się czegoś nauczyć (na przykład badać ginekologicznie czy robić usg płodu) to asystent akurat nie miał czasu nic tłumaczyć, nie było go w ogóle, albo poszedł gdzieś (np. do poradni) nie zabierając nas ze sobą. Kończyło się więc zwykle na tym, że oglądaliśmy usg robione na prędce bez słowa wyjaśnienia ze strony lekarza, z którego oczywiście nikt nic nie wiedział (tylko to, czego sam się domyślił), a przecież to my powinniśmy się tam sami nauczyć robić usg! Wypisywaliśmy też historie choroby bez badania pacjentek, choć wyraźnie pisze np. "badanie sutków".

Ogólnie rzecz biorąc widzieliśmy sporo porodów (fizjologicznych i przez cięcie cesarskie), asystowaliśmy do zabiegów, zbadaliśmy trochę noworodków i ciężarnych, ale nie widzę potrzeby, żeby zamykać w tym celu studenta na tydzień w szpitalu! Na normalnych zajęciach do 13:00 też zobaczylibyśmy przez cały tydzień tyle samo.

2 komentarze:

Tutaj możesz umieścić swój komentarz.