7 grudnia 2010

Powitanie

Każda nowa osoba którą widzisz w pracy chce się z Tobą przywitać, podaje Ci rękę i pyta czy wszystko OK, czy Ci w czymś nie pomóc, żeby Ci się dobrze mieszkało i pracowało bo dobra atmosfera w pracy jest najważniejsza. To nie Ty musisz się przedstawiać i płaszczyć żeby tylko Cię zauważyli i dopuścili do czegoś pożytecznego. 

Myślisz że nikt z Tobą nie będzie chciał gadać bo Szwedzi to taki zamknięty naród. A każdy przychodzi, przedstawia się spontanicznie, opowiada o sobie.

6 grudnia 2010

O przerwach w pracy słów kilka.

Podejście do czasu i organizacji pracy jest całkiem inne niż w Polsce. Jest niepłatna przerwa na lunch między 12 a 13 w południe. I dwie przerwy kawowe po pół godziny przed i po południu. Dzięki temu człowiek może odpocząć w porę i nie jest skonany już koło południa. Przerwa kawowa, szwedzka "fika" to czas kiedy wszyscy pracownicy spotykają się wspólnie i rozmawiają. Można się każdego o wszystko zapytać. Wspólnie podejmuje się decyzje, ale też rozmawia o zwykłych rzeczach żeby każdy pracownik mógł się poznać z każdym.

5 grudnia 2010

Pant i segregacja śmieci.

To wszystkie prawie śmieci (więcej niż 90%) można sortować do recyklingu i na każdym opakowaniu produktu może być informacja o tym gdzie go wrzucić?! 

A sami sortowanie śmieci może być tak łatwe, pożyteczne (wiesz że to co wrzucisz będzie naprawdę powtórnie użyte) i szybkie bo pojemniki są wszędzie blisko?!

W Szwecji ma się czas i chęć na to żeby segregować śmieci. Oddawać puszki i butelki za "pant" do sklepu żeby zrobić z nich nowe opakowania. "Pant" to jakby kaucja za opakowanie. Nalicza się do rachunku przy kupnie napojów w puszkach i butelkach PET. Zwrot kaucji dostaje się po oddaniu opakowań do sklepu. Maszyna przemiela puszki i drukuje kupon do kasy, gdzie można odebrać pieniądze. Wszystko dobrowolne, nie trzeba butelek oddawać. Tylko każda kosztuje koronę wiecej z kaucją. A pakowania przerabia się na nowe puszki i butelki.

4 grudnia 2010

Ostkaka i kladdkaka

"Ostkaka" czyli szwedzki sernik. Jest całkiem inny niż polski imiennik. Moim zdaniem niedobry. Ser biały z jajkami i śmietaną brzmi dobrze. Tylko dlaczego wszystko z grudkami, niezmiksowane i w dodatku z jakimś mącznym dodatkiem który psuje cały smak. Bezsmakowa pulpa bez ciasta. Zwykły polski pyszny sernik to tutaj sernik amerykański, ale ciężko go gdziekolwiek dostać. Pewnie dlatego, że tutaj prawie nigdzie tworogu nie można kupić. Do ostkaka twaróg robi się samemu z mleka. Za to szwedzka "kladdkaka" jest pyszna i nie ma jej odpowiednika w Polsce. Niewyrośnięty murzynek/piernik z dodatkiem rozpłyniętej czekolady w cieście. Posypany lekko cukrem pudrem w okrągłej formie. W lekko płynnej konsystencji, ale nie za słodkie. Pasuje wspaniale do kawy dla gości.

3 grudnia 2010

Do puszki

Pieniądze do puszek pod sklepem zbiera się na "katastrof hjälp" czyli na pomoc ofiarom katastrof nie na "dziewczynkę z dystrofią mięśniową". Jej pomaga państwo.  

2 grudnia 2010

O pogodzie słów kilka.

Pogoda tutaj wydaje się być bardziej przewidywalna. Każdy wie, że w listopadzie jest brzydko i że czasami jest już ślisko i trzeba opony zmienić. W połowie grudnia spada śnieg i leży do kwietnia. Każdy wie że tego a tego dnia spadnie śnieg i tylko czeka czy za godzinę czy dwie. Mówią o tym prognozy pogody i sami mieszkańcy. Nikt nie jest zaskoczony deszczem, śniegiem ani innymi zjawiskami pogodowymi.

1 grudnia 2010

Öre i korony

Tutaj płaci się w walucie której nie ma. Ceny w sklepie są w koronach i öre. Ale w öre oficjalnie nie można płacić od 1.10. Jak to możliwe? Pod koniec zakupów öre zaokrągla się do całych koron w górę albo w dół. Z kolei płacąc kartą z konta pobierana jest kwota w öre. Jeszcze przez kilka miesięcy można öre wymieniać w banku na korony.

30 listopada 2010

O krowach

To krowa może paść się wolno na ogrodzonej polance a nie na łańcuchu?! I jakaś taka czystsza i jakby bardziej zadowolona?!

29 listopada 2010

Autem, pociągiem czy autobusem?

To w komunikacji miejskiej może być jednak klimatyzacja?! I można jechać w ciszy, a nie łoskocie rozklekotanego grata?! I czysto może być jak w hotelu?! Czyściej i wygodniej w drugiej klasie pociągu niż w InterCity?! I toaleta w pociągu może być normalna jak w domu, z ciepłą wodą, mydłem, ręcznikiem i przewijakiem dla dziecka a nie śmierdząca dziura w podłodze?!

28 listopada 2010

O równości i nierówności.

W Szwecji na każdym kroku czuje się równość. Czasami przesadną. Nie powinno się nikogo faworyzować, bo przecież każdy powinien być traktowany tak samo dobrze. W pracy, urzędzie, gdziekolwiek. 

W Polsce na każdym kroku ktoś chce żeby go traktować równiej. Każdy uważa, że to jemu się należy lepsze traktowanie. W szpitalu, bo jest znajomym kogośtam (każdy jest czyimś znajomym), w kolejce bo jemu się spieszy (a wszystkim innym czasu zbywa). Każdy chce coś załatwić, żeby jemu było szybciej, taniej, łatwiej, równiej...

27 listopada 2010

Reklamom mówimy "nie".

To w publicznym radiu i telewizji (po kilka kanałów) może nie być reklam?!

26 listopada 2010

O mleku

To na mleku może być napisane kiedy i w jakim gospodarstwie krowa była wydojona i kiedy mleko zapakowano?!

25 listopada 2010

Spotkanie w urzędzie.

To w urzędzie można się nie czuć jak niemile widziany intruz tylko jak ktoś kto ma jakaś sprawę i któremu trzeba pomóc by ją załatwił jak należy i wyszedł zadowolony?!

24 listopada 2010

Ale jaja!

To jajek trójek (chów klatkowy) nie można kupić, są tylko od zadowolonych wolnochodzących kur?!

23 listopada 2010

Drogi

To drogę można tak zrobić żeby bez dziur wytrzymała 20 lat i wtedy ja zmienić?! Żadnego łatania dziur po zimie i topienia się asfaltu w lecie i kolein?!

22 listopada 2010

Wprowadzka

Podpisaliśmy umowę na wynajem mieszkania i od razu dostaliśmy trzy komplety kluczy. Szybko i bez problemu. Bedąc cudzoziemcami bez perssonnumer, nie pokazując żadnego dokumentu tożsamości i za nic nie płacąc. Żeby wynająć mieszkanie na przykład w Gdyni trzeba zapłacić za 6 miesięcy z góry i mieć udokumentowane dochody.  I nie można wszystkiego przez internet zrobić z innego kraju. 

Lało a do mieszkania było daleko i chcieliśmy już prosić żeby nam po taksówkę zadzwonili, ale Pan Szwed ze spółdzielni mieszkaniowej nie proszony o nic podwiozł nas pod samo mieszkanie w wielką ulewę i bagaże nam pomógł przenieść choć były strasznie ciężkie. 

Zostaliśmy poczęstowani przepyszną kawą z automatu w spółdzielni mieszkaniowej kiedy naprawdę jej potrzebowaliśmy po podróży z bagażami.  

21 listopada 2010

Nowa era bloga

Po części studenckiej i stażowej przyszedł czas na część lekarską szwedzką. Czyli o tym co się dzieje kiedy zabierasz narzeczonego, dwie torby podróżne i wyjeżdżasz do Szwecji. Jak tu spakować całe swoje dotychczasowe życie w dwie torby, próbował ktoś? Jeśli nie, to podpowiem że to dość trudne.

12 listopada 2010

Ach te piryny.

Powaliła mnie kiedyś wypowiedź Pani Magister Farmacji w TVP, która mówiąc na temat przeziębień stworzyła nową farmakologię. Stwierdziła, że Aspiryna, Polopiryna i te inne piryny są dobre bo znoszą objawy choroby. 

Do tej pory myślałam, że dwa powyższe leki są chemicznie kwasem acetylosalicylowym a cała grupa to salicylany. No ale widać, że jednak ważniejsza może być kilkuliterowa końcówka kilku popularnych nazw handlowych leków

W takim razie Acard (też chemicznie kwas acetylosalicylowy) nie jest już raczej piryną.

10 listopada 2010

Polski łamany, źle odmieniany

Część lekarzy nie potrafi mówić po polsku. Nie potrafi w prosty sposób przekazać studentowi sporej wiedzy, którą posiada. 

Nie potrafi rozmawiać i dogadać się z pacjentem. Albo używają fachowej nomenklatury typu "mikcja" "eradykacja" której pacjent nie rozumie, a jest mu głupio że nie rozumie czegoś oczywistego wg lekarza i boi się zapytać. 

W gronie lekarskim spolszcza nazwy łacińskie, z czego wychodzą niestrawne "bronchity" "celulity", wymyśla z dziecięcego "baziaki" na coś czego kształt cieżko opisać lub używa bezpodstawnie własnych skrótów jak "paliaty" a nie medycyna paliatywna. 

Gdy i tego jest za mało to lekarz-artysta posługuje się własnym słowotwórstwem i wtedy "pacjent sobie dowidzowuje dobrze" zamiast widzi dobrze. 

A kiedy zapomni z anatomii, jak jakaś komórka lub splot nerwowy się nazywa, to się wymyśla plastyczną nazwę "komórka gwiazdkopodobna" i mówi się że jest to nazwa kliniczna.

3 listopada 2010

Już zdrowo się odżywiam, ćwiczę...

- Jak się Pan czuje?
- Rewelacyjnie, miałem miesiąc temu cholesterol 300 mg%, ale już się zdrowo odżywiam, ćwiczę i teraz mam już 150 mg% i schudłem 6 kg w ciągu miesiąca a nawet brzuszek się trochę zmniejszył. Czuję się bardzo dobrze, nic mnie nie boli. 

Po rozmowie z pacjentem otwieramy historię choroby, a tam: PSA sprzed kilku dni z dziesięciokrotnie przekroczoną normą, scyntegrafia całego ciała z licznymi przerzutami do kości krzyżowej, kręgów, nasad kości kończyn górnych i dolnych...

Pacjent nie zdaje sobie sprawy z tego, że i tak niedługo schudnie a nawet popadnie w wyniszczenie. Nie wie, że to nie cholesterol jest teraz jego głównym wrogiem. Sympatyczny pacjent. Jeszcze bezobjawowy...

30 października 2010

Oma, po co odcinaliście?

Córka pyta matkę, dlaczego zawsze jak robi pieczeń, to odcina gruby kawał mięsa z jednej strony i z niego pieczeni nie robi. Matka odpowiada, że jej matka zawsze tak robiła więc i ona tę tradycję wchłonęła, ale nie wie, dlaczego jej matka tak robiła. Matka jedzie do babki i pyta, dlaczego ona odkrajała kawał mięsa od pieczeni ale i ona nie wie. Po prostu jej matka zawsze tak robiła więc i ona tak robi. 

Pytanie zadane przez dziewczynę dręczyło rodzinę, więc któregoś dnia jadą do prabapki. 

Ta siedzi na krzesełku, niedowidzi już, niedosłyszy, ale zadają jej nurtujące wszystkich pytanie. A oma odpowiada "bo mi się do rondla nie mieściło, to odcinałam".

23 października 2010

Czemu operacja trwa tak długo?

Operacja wycięcia guza jelita grubego: po usunięciu guza zespół zabezpiecza na jałowo ranę bez jej zeszywania a wycinek jest poddawany analizie patomorfologicznej, by ocenić rodzaj guza oraz czy wycinek jest z marginesem tkanek zdrowych.

Normalnie trwa to ok. 20-30 minut lecz bywa, że szpital podpisuje kontrakt z odległym miastem X do którego wycinek trzeba przewieźć. A nie z zakładem patomorfologii położonym na terenie szpitala... bo badanie jest 5 zł tańsze. W tej sytuacji chirurdzy maja 2 godziny przerwy w czasie operacji, a anestezjolog znieczula pacjenta 2 godziny dłużej niż by to było potrzebne.

21 października 2010

Recepta ważna przez dwie godziny

"Wezwanie karetki do duszności, zespół jedzie na sygnałach, wbiega na trzecie piętro, a tam dwudziestolatka z kaszelkiem, katarkiem od dwu dni, ale zaczęło jej to przeszkadzać o 3:15 w nocy...

Wypisujesz receptę na antybiotyk chociaż masz ochotę rozszarpać kogoś. Pytasz, kiedy będzie wykupiona. 
- A to sobie już jutro wykupimy (odpowiada mamusia). 
- Nie, szanowna Pani, jeżeli dolegliwości Pani córki były aż tak duże, że trzeba było wzywać pogotowie o trzeciej w nocy, to leki trzeba wziąć od razu. Ja wypisuję receptę, która jest ważna dwie godziny. 

-  
Zenek, ubierz się, do apteki pojedziesz..."

20 października 2010

Ciasteczkom owsianym mówimy nie

Gluten to jedno z białek nasion zbóż, w pszenicy nazywa się gliadyna, w życie sekalina a w jęczmieniu kordeina. Zboża te zawierają bardzo dużo glutenu i są zabronione dla pacjentów z celiakią. Zbożem spornym jest owies, który zawiera małą ilość glutenu i w niektórych krajach jest dopuszczony do spożycia u osób z celiakią. 

Niestety w Polsce dzieci chore na tę chorobę nie mogą spróbować owsianki, gdyż owies jest zanieczyszczony innymi zbożami. 

Osobną sprawą jest fakt, że kasza manna i bułka tarta są dodawane do wielu produktów takich jak parówki, pasztety, kiełbasy, a nie zawsze fakt ten jest odnotowywany na opakowaniu. 

8 października 2010

Telefon do lekarza POZ

Kiedy zakładaliśmy NZOZ z kolegami pomyśleliśmy, że dobrym pomysłem byłoby żeby mieć telefon do użytku pacjentów: całodobowy, żeby mogli dzwonić zapytać o wszystko swojego lekarza. Wzięliśmy więc komórkowy i zaczęło się... Pacjenci zaczęli dzwonić bez ustanku, tak że musieliśmy się nim wymieniać jak ktoś chciał mieć chwilę spokoju. 

Dzwonili w rożnych sprawach, ale głownie po to, by się czegoś dowiedzieć o swojej chorobie. 

Po dwu latach telefon umilkł. Czasami tylko jakaś młoda mama zadzwoni, gdy dziecko ma gorączkę. 

Myślę, że wyedukowaliśmy już swoich pacjentów tak, że wiedzą na czym ich choroby polegają i łatwiej się nam teraz z nimi współpracuje. To był na prawdę dobry pomysł.