Niewydolność przewlekła u dzieci jest gorsza od tej samej u dorosłych, gdyż dzieci jeszcze rosną, a brak hydroksylacji witaminy D w niepracującej nerce daje potworne zaburzenia kostne po kilku latach od początku choroby.
Deformacje kośćca począwszy od czaszki, braku wzrostu (dziewiętnasto i dwudziestotrzylatek, których widzieliśmy wyglądali o średnio pięć lat młodziej, bo od takiej pory średnio chorują), do strasznych deformacji kośćca klatki piersiowej, kończyn górnych i dolnych, których nie opiszę, bo wyglądały naprawdę oszpecająco.
Pacjentom tym w takim wypadku pozostaje wycięcie przytarczyc, żeby nie uwalniały wapnia z kości i nie powodowały deformacji oraz podawanie dużych dawek wapnia. Niestety, jak się dowiedzieliśmy na taką operację można czekać latami patrząc jak z dnia na dzień kości się wykrzywiają.
Blog lekarki. Od 2006 studencko na Uniwersytecie Medycznym, w większości bulwersacje nabyte na zajęciach i w klinikach (skąd nazwa bloga). Od 2008 mniej klinicznie, a bardziej stażowo w Szpitalu Powiatowym. Od 2010 zapiski ze Szwecji w których mniej narzekań, a więcej o kulturze i codzienności pracy lekarza. Od 2013 o tym jak się żyje we trójkę z dzieckiem w Szwecji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nerka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nerka. Pokaż wszystkie posty
26 listopada 2006
24 listopada 2006
Niewydolność nerek przewlekła
Na praktyce wakacyjnej z interny na nefrologii dwa lata temu ciężko mi było widząc młodych trzydziestolatków z niewydolnością nerek, którzy do końca życia będą musieli być dializowani... Do dzisiaj, kiedy zobaczyłam dwie dziesięcioletnie dziewczynki w stacji hemodializ, dializowane już od kilku lat, ze schyłkową niewydolnością nerek.
Dializy trzy razy w tygodniu przez osiem godzin, indywidualny tryb nauki szkolnej w domu...
I opowiadały tak normalnie "mam niewydolność nerek od trzech lat, cukrzycę od czterech lat..." i wymieniały zestaw dziesięciu leków, które codziennie biorą. Pogodziłam się już z tym, że są ciężko chore starsze osoby, które już swoje przeżyły, mają dzieci, wnuków, a zdrowie powoli odchodzi, bo nic nie ma wiecznie.
Ale dzieci, które są inwalidami? Dzieci biorące cytostatyki z powodu białaczki albo nowotworu złośliwego jak osteosarcoma? Z tym sie pogodzić nie mogę. Nie mogłabym chyba leczyć tych małych niewinnych pociech, które nie mogą niejednokrotnie normalnie chodzić do szkoły z rówieśnikami, potrzebują stałej opieki. Przepraszam, ale to dla mnie zbyt wiele i niech nikt ode mnie nie wymaga, żebym się nie wzruszała nad nimi.
Dializy trzy razy w tygodniu przez osiem godzin, indywidualny tryb nauki szkolnej w domu...
I opowiadały tak normalnie "mam niewydolność nerek od trzech lat, cukrzycę od czterech lat..." i wymieniały zestaw dziesięciu leków, które codziennie biorą. Pogodziłam się już z tym, że są ciężko chore starsze osoby, które już swoje przeżyły, mają dzieci, wnuków, a zdrowie powoli odchodzi, bo nic nie ma wiecznie.
Ale dzieci, które są inwalidami? Dzieci biorące cytostatyki z powodu białaczki albo nowotworu złośliwego jak osteosarcoma? Z tym sie pogodzić nie mogę. Nie mogłabym chyba leczyć tych małych niewinnych pociech, które nie mogą niejednokrotnie normalnie chodzić do szkoły z rówieśnikami, potrzebują stałej opieki. Przepraszam, ale to dla mnie zbyt wiele i niech nikt ode mnie nie wymaga, żebym się nie wzruszała nad nimi.
28 kwietnia 2006
Rewelacyjna diagnostyka
Na intensywnej terapii dziecięcej badaliśmy miesięcznego noworodka: Był w dość ciężkim stanie po zabiegu operacyjnym: dwa dreny do jamy brzusznej w okolicy nerek, cewnik do dializ otrzewnowych, oprócz tego elektrody EKG, mieliśmy więc tylko mały obszar ciała dziecka do zbadania.
Dowiedzieliśmy się później, że dziecko to ma wadę wrodzoną zdiagnozowaną w 24 tygodniu ciąży polegającą na niewykształceniu się pęcherza moczowego, wobec czego nerki obustronnie nie miały gdzie odprowadzać moczu, który gromadził się w moczowodach, póki mógł, mocz się jednak cofał nie mając gdzie się pomieścić i uszkadzał mechanicznie miąższ nerek.
Wada była wykryta w badaniu USG w 24 tygodniu ciąży i od tego czasu monitorowana szczegółowo: moczowody coraz bardziej się powiększały w miarę upływu czasu osiągając szerokość kilku centymetrów. I na tym koniec -mówi nam dr, nikt nie pomyślał, że trzeba by odbarczyć przez wprowadzenie drenów do obu miedniczek nerkowych, by nerki mogły pełnić swą funkcję.
Dowiadujemy się, że dializy otrzewnowe na jakie jest skazane dziecko (gdyż jedna nerka nie pracuje w ogóle, druga zaś resztkami sił) prowadzone od początku życia noworodka dają takie powikłania, że praktycznie nie ma szansy, by przeżył on więcej niż pół roku.
Dowiedzieliśmy się później, że dziecko to ma wadę wrodzoną zdiagnozowaną w 24 tygodniu ciąży polegającą na niewykształceniu się pęcherza moczowego, wobec czego nerki obustronnie nie miały gdzie odprowadzać moczu, który gromadził się w moczowodach, póki mógł, mocz się jednak cofał nie mając gdzie się pomieścić i uszkadzał mechanicznie miąższ nerek.
Wada była wykryta w badaniu USG w 24 tygodniu ciąży i od tego czasu monitorowana szczegółowo: moczowody coraz bardziej się powiększały w miarę upływu czasu osiągając szerokość kilku centymetrów. I na tym koniec -mówi nam dr, nikt nie pomyślał, że trzeba by odbarczyć przez wprowadzenie drenów do obu miedniczek nerkowych, by nerki mogły pełnić swą funkcję.
Dowiadujemy się, że dializy otrzewnowe na jakie jest skazane dziecko (gdyż jedna nerka nie pracuje w ogóle, druga zaś resztkami sił) prowadzone od początku życia noworodka dają takie powikłania, że praktycznie nie ma szansy, by przeżył on więcej niż pół roku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)