Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pacjenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pacjenty. Pokaż wszystkie posty

31 lipca 2011

CT

Wydawałoby się że się wszystko o badaniu wie: na czym polega, po co i kiedy kontrast, co można zobaczyć. Bardziej praktycznie to może jeszcze, że trzeba pacjentowi zrobić kreatyninę i glukozę przed badaniem. Ale co innego jest położyć się i przejść CT samemu. Nabrać powietrza - nie oddychać - można oddychać. Zamknąć oczy bo może być przez chwilę ostre światło. Po kontraście robi się ciepło od szyi wzdłuż całego ciała, takie dziwne uczucie kończące się parciem na pęcherz, które przechodzi po chwili. Tego w mądrych książkach nie piszą ani na zajęciach dla studentów nie mówią. Tak wygląda badanie dla pacjenta.

15 czerwca 2011

Podwójne widzenie

Pacjent widzi wszystko podwójnie od trzech dni. W czasie badania okazuje się, że jest mnie dwie sztuki w pokoju badań i że mam dwie latarki badając reakcję na światło pacjenta. Pacjent musi jechać do szpitala. Problem tylko w tym, że pacjent przyjechał własnym autem i chce koniecznie odwieźć je do domu...

24 marca 2010

Zasnęła

Niektórzy przychodzą do szpitala
by...
wyzdrowieć
Niektórzy przychodzą
by...
umrzeć
Nikt tego nie może zmienić

25 stycznia 2010

Skróty

W medycynie używa się kilku szybkich, podręcznych skrótów jak i.v, i.m, które są wszystkim dobrze znane, ale dopiero niedawno spotkałam się ze skrótem "p.s". Znałam p.o (per oss) p.r (per rectum) a okazało się, że p.s znaczy "przy sobie" (o leku, który pacjent ma w szafce i sam sobie bierze)...

27 sierpnia 2009

To już nie ten PESEL

Rozmowa między lekarzem a pięćdziesięcioletnim pacjentem:

- Ma Pan zapalenie płuc, przyszedł wynik zdjęcia radiologicznego...
- Och jak dobrze, ja myślałem już, że to rak...
- Ale gdzie Pan mógł się tak rozchorować?
- (...) Wie Pani, bo córka mi pożyczyła swój kabriolet i go testowałem...
- No ale wie Pan, to już nie ten PESEL!

4 sierpnia 2008

Maseczka

Na intensywnym nadzorze szpitalnym było specjalnie wydzielona ze wzgledów epidemiologicznych mała sala, na której leżeli pacjenci po przeszczepach w fazie odrzucania leczeni intensywnie immunosupresyjnie. Pozwolono nam wejść porozmawiać z tymi pacjentami po zostawieniu zbędnych rzeczy jak plecaki i założeniu maseczek na twarz.  

Jakież było nasze zdziwienie kiedy pacjent po dwu zdaniach powiedział nam, że on nie jest aż tak chory, że możemy zdjąć maseczki bo on nas nie zarazi...

Maseczki były dla ochrony pacjenta a nie nas. Typowo polskie
.

W Japonii na przykład kiedy ktoś jest chory (kaszle, ma katar) to zakłada sobie na twarz maseczkę ochronną i tak chodzi wszędzie, na ulicy, w pracy... Żeby nie siać infekcji i nie zarażać innych.

8 lipca 2008

Nazewnictwo

Po trzech semestrach wbijania sobie do głowy setek łacińskich nazw i tyluż polskich trochę boli, gdy lekarz specjalista mówi o pęcherzyku żółciowym "woreczek", a na anatomii mało nas nie zjedli, kiedy się komuś "wymsknęło". Bywa, że asystent z premedytacją pokazuje na zdjęciu przeglądowym klatki piersiowej krąg piersiowy, a nie kręg!

Jeden chirurg próbował nam wmówić, że podudzie to niepoprawna nazwa i powinno się je nazywać golenią, bo jak ktoś będzie leżał albo stał na głowie to już nie będzie jego pod-udzie tylko nad-udzie.

Po co więc na pierwszych zajęciach tłukło się do głowy pozycję anatomiczną? Czy nie po to, żeby potem nie było takich wątpliwości?!

7 czerwca 2008

Kulturalny pacjent

Dr na neurologii: Przychodzi na oddział pacjent z żoną. Pytam "Jak się pan czuje", odpowiada "Dziękuję bardzo, dobrze."- jaki miły, kulturalny pacjent- myślę, ale po drugim pytaniu zmieniam zdanie, bo otrzymuję na nie taką samą odpowiedź. Pacjent jest uśmiechnięty i zadowolony, żona też, co trochę mnie dziwi, bo okazuje się, że pacjent miał udar mózgu i jest w afazji.

Okazuje się, że nigdy się do żony nie uśmiechał, nie mówił tak miłych i grzecznych słów, był strasznym cholerykiem i ta zmiana na radosnego i nie robiącego awantur przypadła jej do gustu.

Po dwu tygodniach rehabilitacji nie poprawiło mu się, wypisałam go takiego do domu z zaleceniem dalszej rehabilitacji, ale nie wiem, czy żona ją podejmie, bo powiedziałam, że to się jeszcze może cofnąć."

26 kwietnia 2008

Hospicjum

Hospicjum to ładny, estetyczny oddział z kolorowa pościelą, bardziej domowymi łóżkami, kolorowymi ścianami. Jest tu więcej pielęgniarek, które zwykle są bardziej serdeczne i czule: poprawia koszule, żeby plecy się nie odgniotły, podadzą krem do rak.

Nikt się tam nie spieszy, nie biega, nie krzyczy. Jest tam spokojnie. Nikt się nie awanturuje.

Ramię do badania ciśnienia trzeba sobie wziąć samemu i odłożyć na miejsce, by było wygodnie. Rzadko pacjent pyta o swoje ciśnienie i o to czy jest ono "dobre".

Tak spokojnie. Powolutku. Cicho.

22 marca 2008

Direktoskopia

Myślałam, że po oglądaniu niezliczonej ilości zabiegów na chirurgii, porodów i cięć cesarskich na położnictwie, małych zabiegów na ginekologii, endoskopii przewodu pokarmowego już nic mnie nie "ruszy"...

Ale na laryngologii zwątpiłam przy palpacji nosowej części gardła i laryngoskopii bezpośredniej (direktoskopii). Nie będę laryngologiem.

21 marca 2008

TK z poradni - nie, dla "pijaczka" - tak

Lekarz z poradni nie ma zakontraktowanej procedury TK dla swoich pacjentów. Może tylko zlecić zdjęcie rtg. Pacjent za TK musiałby zapłacić z własnej kieszeni.

Żeby więc badanie wykonać, trzeba wysłać pacjenta do szpitala, co jest oczywiście droższe społecznie. A co, kiedy nie ma do tego wskazań, a TK jest potrzebne"

A jak taki pijaczek walnie się w głowę, przywiozą go na izbę przyjęć i od razu ma całą diagnostykę zrobioną... z TK, MR i w ogóle. Za darmo. A jak trochę wytrzeźwieje, to się weźmie i pójdzie. I tyleś go widział."


W beznadziejnej sytuacji nie pozostaje nic, jak polecić pacjentowi, żeby go ktoś pobił i żeby potem zadzwonił na pogotowie... Polska Służba Zdrowia.

14 lutego 2008

Popularne

Przyjeżdża pacjent na konsultację onkologiczną karetką pogotowia z pobliskiego szpitala. Lekarz bada, zleca radioterapię raka (niestety już paliatywną).

W czasie ubierania się pacjentowi wypada ze szlafroka paczka "Popularnych". Z jednaj strony zostało mu już tylko kilka paczek do wypalenia w swoim życiu, więc niech pali. I tak już mu to bardziej nie zaszkodzi. Ale z drugiej strony nawet na łożu śmierci nie jest w stanie zrezygnować z trucizny, która go zabija.

10 lutego 2008

Diagnoza: rak

Rak (nie biorę tu pod uwagę, czy przeżycie pacjenta z tym rozpoznaniem będzie trwało pięć miesięcy czy dziesięć lat) jest chorobą przewlekłą, którą trzeba kontrolować u specjalisty onkologa w określonym schemacie do końca życia (ze względu na możliwe wznowy lub przerzuty).

Nieustanne badania. Nieustanna niepewność. Ulga i znów niepewność, jakie będą wyniki za miesiąc.

18 października 2007

Bez znieczulenia

Nie chodzi tutaj niestety o tytuł piosenki. Pacjentka na ginekologii ma zabieg pobrania wycinków z dróg rodnych, znieczulenie podano dożylnie, oddycha sama, tlenem.

Zabieg trwa kilka minut, ale pacjentka zaczyna robić grymasy, postękiwać z bólu i ruszać nogami. Co robi anestezjolog? Zamiast podać jeszcze porcję leku, pyta, czy jeszcze długo i nie podaje go dowiadując się, że już niedługo.

"Niedługo" trwało 10 minut i pacjentka na pewno to zapamięta, a lekarz nie musiał tak długo pacjentki wybudzać, więc zaoszczędził swój cenny czas, no i oczywiście ampułkę leku.

31 maja 2007

Na osteoporozę ginie tyle samo osób co na raka sutka

Zwykle asystenci z różnych klinik uważają, że ich wąska działka jest najważniejsza z całej medycyny. Tak było również na Chorobach Metabolicznych Kości (celowo napisałam z dużych liter).

Leczenie osteoporozy jest niedoszacowane, powinny być na nią dużo większe nakłady, nic się o tej chorobie nie mówi! Na osteoporozę ginie tyle samo osób co na raka sutka! - grzmiał asystent.

Zapewne tak jest, ale nie jest to jedyny dział medycyny w Polsce, który jest niedofinansowany. Jak można porównywać umieralność na raka sutka u młodych czterdziestoletnich kobiet (jak powiedział dr) z liczbą zgonów z powodu złamań w przebiegu osteoporozy u sześćdziesięciolatków?

Trzeba leczyć pacjentów w każdym wieku i nie można mówić, którzy są ważniejsi. A już trochę nietaktem wydało mi się porównywanie dwu tak odmiennych schorzeń.

16 maja 2007

Niewidomi z psem nie wejdą

Jak można było niedawno przeczytać w dzienniku "Metro" niepełnosprawni, którzy poruszają się z psami-opiekunami nie są wpuszczani do sklepów, banków i urzędów.

Ochroniarze i sprzedawcy żądają pozostawiania tych zwierząt przed wejściem nie zważając na to, że psy są specjalnie oznakowane. Nie są to przecież jakieś zwykłe "maskotki" i nie powinny być oddzielane od chorych, którym pomagają.

Ale niektórzy na to nie zważają, albo nie umieją czytać. "Z psem wchodzić nie wolno. Kropka."

3 maja 2007

Rtęć trucizna - selen odtrutka

"Badacze przez przypadek odkryli, że ludzie cierpiący na chorobę amalgamatową mają niewystarczającą ilość selenu w organizmie. Rtęć napotykając ten związek bardzo chętnie się z nim łączy i związek ten jest stosunkowo trwały w środowisku wewnętrznym człowieka. W tej formie rtęć opuszcza organizm. Penetracja rtęci pozbawia organizm selenu, to powoduje z kolei zakwaszenie ciała, a przy zakwaszeniu mięśni kwasem mlekowym odczuwa się zmęczenie nawet w czasie leżenia".

Zaleca się stosowanie 200-500 mikrogram selenu na dobę przy stwierdzeniu obniżenia jego poziomu w surowicy jak również przy posiadaniu jednej lub kilku plomb amalgamatowych i występowaniu objawów takich jak przewlekłe zmęczenie, niepokój i rozdrażnienie, problemy ze snem, depresja, częstsze zakażenia. Ale choroba amalgamatowa ma tyle postaci, ile jest osób na nią chorujących.

28 kwietnia 2007

Po co dziś uczyć studentów?

1. Mam uczyć studentów, którzy i tak wyjadą za granicę? A niech nic nie umieją, to ich może nie będą chcieli. I dobrze im tak, bo czemu mają zarabiać więcej niż ja i czemu im ma być lepiej, skoro ja tu już dwadzieścia lat haruję.

2. Po co mam ich uczyć? Żeby mi konkurencję zrobili, kiedy w końcu mam swój prywatny gabinet?

"Kiedyś to się studentów uczyło na prawdę, ale teraz to już nie." Tak powiedziała jedna z asystentek w czasie luźnej rozmowy w czasie zabiegu na chirurgii.

I tak chyba na prawdę jest. Jedna sprawa, że nikomu się nie chce przykładać do tego, co robi pół-darmo, ale druga jest taka jak powyżej: "po co?" Po co, skoro i tak nic dobrego dla mnie z tego nie wyniknie. Jak ich nauczę, to albo odbiorą mi pracę na Zachodzie, albo w kraju.

22 kwietnia 2007

Ile pan spożywa mleka i twarogu?

To jedno z kluczowych pytań w poradni chorób metabolicznych kości, do której zgłaszają się pacjenci z osteoporozą lub jej podejrzeniem. Pytanie to ma oczywiście na celu ocenę, ile pacjent dostarcza w diecie wapnia i rozważyć jego suplementację w razie potrzeby. Jest to pytanie zupełnie niemiarodajne, bo w szklance mleka (3,2% tł.) jest max 120 mg wapnia, a w twarogu 96 mg, lecz jednocześnie są to produkty białkowe z grupy tych w których jest go najmniej! Równie dobrze można jeść lody (160 mg wapnia / 100 g), szczypiorek (97 mg wapnia / 100 g) albo pić maślankę (110 mg / 100 g).

Najbardziej zasobnymi w wapń produktami są... sery żółte. 100 g sera żółtego to 550-850 mg wapnia (zależnie od jego rodzaju). Żeby dostarczyć tyle samo wapnia można albo zjeść na śniadanie 3 kanapki z serem żółtym, albo wypić aż sześć szklanek - czyli półtorej litra - mleka. Ciekawe, czy ktoś dałby radę.

Dużo wapnia mają też - spośród produktów niemlecznych - sardynki w pomidorach (250 mg / 100 g), ser tofu (200 mg / 100 g), orzechy laskowe (186 mg / 100 g), a z nabiału trzeba wspomnieć jeszcze ser feta (500 mg / 100 g).

Do czego zmierzam? Do tego, ile sensu ma pytanie w poradni specjalistycznej, przez lekarza z wieloletnim stażem w jego dziedzinie, pacjenta tylko o to, "ile spożywa mleka i twarogu"? Ale co tam może wiedzieć studentka.

15 kwietnia 2007

HPV- Masz 99,9% szans na uniknięcie raka szyjki macicy

Ostatnio szaleje propaganda szczepień przeciwko HPV, ale czy tak na prawdę bezwarunkowo warto, zważywszy, że koszt szczepionki to ok. 500 zł, a potrzeba kilku dawek?

HPV jest wirusem przenoszącym się drogą kontaktów płciowych czyli "sam znikąd się nie bierze", trzeba mieć kontakt z osobą zainfekowaną. Więc, jeżeli kobieta nie współżyła z nikim oprócz jednego partnera, który również z nikim innym nie miał kontaktów płciowych, to praktycznie szansa na zakażenie HPV i na raka szyjki macicy jest znikoma.

Z drugiej strony za pieniądze, które trzeba zapłacić za cykl szczepień można by wykupić sobie karnet na prywatne wizyty u ginekologa (z pobieraniem cytologii każdorazowo) do końca życia.

Nawet jeżeli w ciągu roku pojawi się jakaś zmiana w cytologii, to jest ona w pełni do usunięcia i jak to pięknie w książkach piszą "sprawa nie ma dalszego biegu".