4 marca 2014

Lubi się cieszyć

Śmieszne jest, jak matka uderza się teatralnie w głowę i robi przy tym miny. Śmiesznie, jak butelka-niekapka pomyka jak bączek po podłodze, a jeszcze śmieszniej, jak się wywraca. Cieszy się, jak auta jadą, kiedy jest na spacerze, a jeszcze bardziej jak zobaczy autobus albo żółtą ciężarówkę DHL-u. Uśmiecha się, jak widzi jadący pociąg. Bawi ją, jak się bawić jej zabawkami, pić z jej kubeczka i wkładać do buzi jej smoczek, a potem go nagle wypluwać. Śmieje się, kiedy rzucana o ścianę piłką się odbija i wraca. Śmieszne jest, jak założyć sobie coś na głowę. Wreszcie śmieje się i lubi mieć łaskotki. 

3 marca 2014

Co to za ból brzucha?

Osiemnastoletnia dziewczyna przychodzi z partnerem z powodu bólu brzucha, rozbicia, bólu pleców i podejrzewa sama u siebie kamień w drogach moczowych.   Starają się o dziecko, a ona poroniła trzy miesiące temu. Ponoć test ciążowy do końca był ujemny. Nie ma żadnych chorób przewlekłych i nie bierze żadnych leków leków oprócz witamin. Żądają, żeby jej sprawdzić masę badań krwi, wysyłać na badania obrazowe, a w piętnaście minut po wizycie w laboratorium są już najszczęśliwszą parą pod słońcem i idą razem umówić wizytę w mödravårdcentral (tam prowadzi się całą ciążę) u położonej.

2 marca 2014

Numer faktury

Numer OCR/referens, który trzeba podać przy opłacaniu faktur i rachunków opisywałam w innym poście prawie rok temu, a zdawał mi się wtedy długi i męczący. Do czasu. Płacąc ostatnio rachunek przelewem z polskiego banku wpisuję login ze sklepu internetowego w linijce "wiadomość dla nadawcy"... i zastanawiam się, czy nie prościej byłoby podac tylko tego numeru, który odpowiada z grubsza polskiemu numerowi faktury. Wtedy i ja byłabym pewna, że pieniądze dojdą, gdzie należy i firma z drugiej strony nie musiałaby codziennie sprawdzać, czy wpłynęły nowe przelewy, sprawdzać i porównywać sumy, nazwiska, loginy, adresy. Wszystko idzie wtedy bardziej automatycznie i zmniejsza się też szansa na pomyłkę. 

1 marca 2014

Kraść cudze dzieci

Kiedyś to my podglądaliśmy i czasem zaczepialiśmy uśmiechem obce dzieci w różnym wieku, a teraz zostało nam patrzeć jak obce dziadki na ulicy uśmiechają się i często zagadują do nas. Pytają, ile to już miesięcy ma, a czy już coś gada, czy siedzi i opowiadają sami o swoich wnuczętach. Dziecko to bardzo dobry pretekst do niezobowiązującej rozmowy z przypadkowym przechodniem. 

28 lutego 2014

Jadłospis małego Żuka

Z jadłospisu małego Żuka wynika jasno, że lubi zielony puszkowany groszek. Wcina go niemal codziennie, nie odmawia kilku ziarenek, nawet kiedy na nic innego już nie ma ochoty. Następnie kukurydza, ale nie codziennie, bo się nudzi i musi być w kawałkach, bo nie rozpuszcza się w buzi jak groszek i częściej ląduje wypluta na podłodze. Częścią stałą jadłospisu jest też kartofel. Uwielbia ziemniaki w małych kawałkach, a marchewek się boi i zje tylko przez pomyłkę. Z owoców przekonała się na razie do banana, kwaśnych zje najwyżej ciut, a pomarańcze już poznaje i nie chce nawet, żeby się jej do ust zbliżały. 
Ostatnio polubiła się z ciecierzycą, awokado i soczewicą. Lubi też wszelakie fasole, te większe trochę rozmiażdżone przed jedzeniem. Uwielbia też miękki, rozpływający się w ustach ser żółty i płatki kukurydziane. Najlepiej je w biegu, przy zabawie, bo cały świat chce poznać i nie ma czasu na siedzenie w swoim krzesełku i tylko jedzenie. 

27 lutego 2014

Kierowca żółtego autobusu

Zostanie kierowcą żółtego autobusu dalekobieżnego. Sapie z radości i gapi się jak tylko jakiś jest w polu widzenia. Wydłużymy chyba codzienny spacer, żeby celowo prowadził przez stację i zajezdnię.
Wcześniej została już dentystą, bo sprawdza systematycznie stan naszego uzębienia. Nieobce jej też będzie majsterkowanie, bo codziennie sprawdza, czy wszystkie kontakty, zawiasy i śrubki są na miejscu. 

19 lutego 2014

Groszek w biegu

Z jedzenia preferuje zielony groszek, wkładany do buzi, najchętniej jej własnymi palcami. W drugiej kolejnosci może zjeść z ręki, byle tylko przypadkiem nie łyżką. Na łyżce może się czaić złowroga pulpa (kasza, ryż z pomidorami i marchewką, miksowana zupa), a pulpy do buzi nie wpuszcza od paru dni. Jak wpuści, bo się zagapi, to wypluwa. Pewnie chce jeść kawałki i je żuć. Ale dlaczego najlepiej je wspinając się na krzesło albo pełzając po podłodze? Szkoda jej ma czasu?

18 lutego 2014

Testy

Warto testować różne najdziwniejsze rzeczy bez oporów, bo jak inaczej wpaść na to, że włożenie sobie smoczka do ust, a potem komedialne go wyplucie wywoła salwę niepohamowanego śmiechu i to piętnaście razy z rzędu. Po kilku powtórzeniach warto dla urozmaicenia robić różnej długości pauzy przed wypluciem, widać wtedy jak w napięciu czeka i cieszy się na to, co będzie. Zabawa nadaje się do auta, gdy poziom nudy duży, bo nie można się ruszyć, a i zabawki na długo nie wystarczają. 

16 lutego 2014

Groszek dla groszka

Trafia groszkiem zielonym sama do buzi. Z łyżeczki też czasami zje. Mieli, zje cały i czeka na więcej. Następnym razem pogryzie, zje i wypluje skórkę. Albo mieli, mieli dwoma dolnymi siekaczami, wypluje i patrzy jaką plamę na podłodze zrobiło. Odmawia jedzenia papek, musów, kaszy. Mają być kawałki, najchętniej wkładane własną ręką. 

14 lutego 2014

Gadatek

Gada. Zna i używa z zamysłem trzech podstawowych słów: mama, tata i nieeee. Wczoraj jeszcze powiedziała "daj" żeby jej podać plastikową torbę z szafy. Przypadek? Zobaczymy, czy to powtórzy. Oprócz tego gada po swojemu, śpiewa, gurglota, pluje groszkiem. 

10 lutego 2014

Rzeczy ważne

Jak mało człowiekowi do szczęścia potrzeba! Jak wielkim dobrodziejstwem i prezentem staje się godzinka (albo i pół) czasu tylko dla siebie. Na długą kąpiel, zrobienie porządków w szufladzie z "rzeczami do zrobienia", czy samotny spacer. 

6 lutego 2014

Okrzyki

Już kilka razy miała taki czas (kilka dni do tygodnia) w którym hm... najoględniej mówiąc jest bardzo głośna. Bawiąc się na przykład potrafi wtedy nagle wydać okrzyyyk, po którym głowa boli. I za chwilę jeszcze raz. I jeszcze. Nie jest jej wtedy źle. Bynajmniej nie. Po prostu trenuje swoje struny głosowe, a nasze uszy. Zwykle po paru dniach okrzyki się kończą, a zaczyna więcej i lepiej mówić. Może nie zdążymy ogłuchnąć. 

4 lutego 2014

Zmiany

Tylko zmiana jest pewna i nieuchronna.


Znów chce spać w swojej przytulnej "łódeczce". Całe łóżko jest za duże i łatwo się w nim zgubić. 

31 stycznia 2014

Protest

Zaprotestowała krzykiem, że już nie ma ochoty spać w "łódeczce" czyli specjalnej poduszce z wysokim brzegiem dookoła, żeby była przyjemnie opatulona. Wcześniej nie mogła bez niej spać, bo po kilku minutach budziła się z krzykiem i zdziwieniem na brzuchu, bo jej składowa obrotowa była tak silna. Teraz nie zaśnie już inaczej jak tylko na brzuchu. Najlepiej wpoprzek łóżka. Tak szybko się zmienia. Ciekawe, co będzie jutro.

22 stycznia 2014

Nie potrzebuję już pisać bloga.

"Klinicznego" zaczęłam pisać ładnych kilka lat temu, bo dużo było ludzkich historii. Za dużo. Niektóre wesołe, niektóre ciekawe, a z niektórych po prostu ciężko się było otrząsnąć i iść dalej. Już nie potrzebuję pisać bloga w tym celu. Pacjentów i ich historii nie należy ze sobą do domu zabierać. To, co mówią i z czym przyszli należy odebrać, pomóc i załatwić to, co jest do zrobienia, następnie podyktować notatkę i zakończyć całą wizytę mentalnie. Inaczej jest niezdrowo. Inaczej historie siedzą w głowie i kłębią się. Staje się ich coraz więcej i więcej i ten fakt przytłacza i odbiera energię życiową. To nie znaczy, że rezygnuję z pisania bloga. 

20 grudnia 2013

Jak to doszło?

Kartka ze świątecznymi życzeniami w skrzynce na listy to nic nowego. Ale kartka ze starym przedprzeprowadzkowym adresem w nowej skrzynce na listy? Listonosz wiedział? Cud bożonarodzeniowy?

14 grudnia 2013

Piosenki i inne dźwięki.

Piosenka na dowolną melodię lub melodię "Kup sobie rower" :
Kiedy wszystkie zabawki już opatrzone i nudne. 
Kiedy humor zmienny i nogi niespokojne. 
Gdy autem jedziesz i nic ciekawego nie masz ze sobą. 
Kiedy czekasz a nuda się wzmaga. 
Rób miny!
Miny miny miny!
Na nudę dobre są miny. 


Nie da się (i nie potrzeba z resztą) spisać wszystkich piosenek, jakie przez ostatnich kilka miesięcy ułożyliśmy. Słowa układa się i dobiera po pewnym czasie całkiem gładko. Melodii ma się kilka, a czasem jakaś nowa się ułoży. Czasem zostanie taka nowa na dłużej, jeśli jest wygodnie do niej dokładać nowe teksty. 

2 grudnia 2013

Dla kogo te zabawki?

Na zakupach znajdujemy skarpety z dla półrocznego dziecka, które mają na stopkach doczepione misie-grzechotki. W którą stronę misie powinny się patrzeć? Na dziecko, które się nimi bawi czy na rodzica, który je kupił? Spotkaliśmy się z oboma wariantami. Osobiście mamy pierwszy, z motylkami.

11 listopada 2013

Ból ucha

Pacjentka przychodzi z bólem ucha promieniującym aż do karku. Skądś znam twarz, ale u mnie nie była, pewnie gdzieś na mieście ją widziałam, bo to niewielka miejscowość. Mówię, że ból może też w drugą stronę promieniować i pochodzić z karku. Pytam czy dużo siedzi w pracy, a ona, że nie bo w przedszkolu pracuje... I już jasnym się staje, skąd twarz kojarzę. Tydzień wcześniej widziałam, jak grupa przedszkolna z dwoma uśmiechniętymi przedszkolankami była nad jeziorem na spacerze. 

29 października 2013

Nalepka

Codzienną gazetę wojewódzką przynosi się tutaj pod drzwi do specjalnego uchwytu o około czwartej rano. Jak się jakiś tytuł zaprenumeruje, to na owym uchwycie pojawia się – dla ułatwienia dla roznoszącego – nalepka z logo pisma. Zaprenumerowaliśmy na spróbę za okazyjną cenę i testujemy gazetę do śniadania. Ci, którzy nie mają jeszcze prenumeraty zwykli dostawać darmowy numer dziennika średnio raz na tydzień. Na spróbę.

26 października 2013

Piosenka o deszczu

Nosząc małą osóbkę w nosidełku, czy też na rękach często się jej śpiewa. Raz, że się wtedy uspokaja i słucha a drugi, że dla śpiewającego jest to też przyjemne. Tak przyjemne, że śpiewanie później później zostaje gdy się idzie samemu. Czyżby dziecko przypominało o przyjemnych i prostych rzeczach, które rozwojowo lub kulturowo się gdzieś zatraciły? Przecież to jest wspaniałe, żeby iść i śpiewać piosenkę o deszczu, który pada.

7 października 2013

Śni jej się

Ma cztery miesiące i swoje własne zdanie. Swoje własne małe humory i przeróżne potrzeby. Kompletny człowiek w miniaturze. Ma też miękkie i pachnące włosy, uślinione ręce i śnią jej się jej własne małe sny, w których się śmieje. 

12 września 2013

Jesień

Jesień zbiorami, plonami i dożynkami pachnie. W lesie grzybami, jagód końcówkami, runem i schnącą paprocią. Na jarmarkach owczą skórką, miodem, leżakowanym trzy lata serem. Kiełbasą na dziczyźnie, kiełbasą na owczyźnie.

Czas zbiory świętować, do spiżarni dobroci na zimę zachomikować. Jabłek i kurek objeść się za wszystkie czasy, bo teraz pełne ich są ogrody i lasy. 

10 września 2013

Nieodkładalna, nieprzykrywalna

Jest nieodkładalna bo śpi słodko na kolanach, ale odłóż do łóżeczka a zbudzi się w minutę. 

Nieprzykrywalna bo kołdrę chwyta i ciągnie w dowolnym kierunku. Nie przysparza to jej ciepła, bo zwykle otulinka ląduje z boku. Co najwyżej może przysporzyć krzyku kiedy przykryje sobie twarz i sama ściągnąć nie potrafi. 

I jeszcze rusza się we śnie. Połóż ją głową na poduszce, a znajdziesz leżącą w poprzek łóżka lub z nogami na poduszce, albo kiedy indziej poduszka leży gdzieś rzucona z boku. 

9 września 2013

Przypadki wychodzą

Przypadki wychodzą z użytku. W szwedzkiej gramatyce ich nie ma, a jest za to na pęczki małych, krótkich, wieloznacznych i prostych słów które same nic nie znaczą i przysparzają wiele problemów uczącym się jezyka. Przykładami są tu: på, över, av. 

Ostatnio powiedziałam po polsku z użyciem szwedzkiej składni: "Patrzę obraz na". Obraz jest tu w mianowniku, a na końcu słówko "na" (jedno z powyższych, tutaj "på"), które po prostu zastępuje tu biernik. 

W języku polskim jest duża rozpiętość tego, co jeszcze jest poprawne i wszystko można powiedzieć na bardzo wiele różnych sposobów. Dlatego nawet jeśli się zbuduje zdanie po szwedzku i je przetłumaczy na polski (co coraz częściej się zdarza), to dalej jest to poprawne. Rzadko może w polskim używane, ale dalej poprawne. 

Język się zmienia. Bardzo wygodne frazy po szwedzku, których używa się na codzień zastępują inne polskie. Jest to proces ciągle postępujący i nie zauważa się go z dnia na dzień. 

Zmiany są na wszelkich możliwych płaszczyznach: składnia, akcent, melodyjność, gramatyka.