24 marca 2014

Przemówiła

Mówiła już wcześniej "mama" i "tata" oraz "baba" i "nieeee", oraz trochę po swojemu, ale dziś rozgadała się na dobre. Mówi całymi zdaniami. Akcentuje i kropki wręcz stawia na końcu swojego wyimaginowanego zdania. Zamilknie, poczeka, czy my coś odpowiemy i za chwilę znowu się rozgada. Albo weźmie zabawkę, dajmy na to grzechotkę–kotka i mu nagada. A wszystko z taką powagą na twarzy i niemalże zmarszczką od myślenia na czole. 

18 marca 2014

Je to, co lubi

To jednak nie pulpy (papy i wszystkiego innego, co nie ma formy) nie lubi. Je z łyżki po prostu to, co lubi. A lubi od wczoraj serek ziarnisty i nowe smaki. Groszek i kukurydza odeszły w niepamięć, zna je i wygląda na to, że są nudne. Soczewicę i różne fasole lubi. Widać maja dość wyraźny smak, który jeszcze się jej nie znudził. Poza tym testuje nowe smaki, jakby się domyślała, że jeszcze jest sporo rzeczy, których nie jadła. Do jadłospisu dołącza też na stałe avokado i banan w całkiem sporych kawałkach, które gryzie je sama, bo są miękkie. 

Zęby też przyspieszyły. Sześć sztuk na wierzchu a siódmy i ósmy już widać, niedługo też się przebiją.

15 marca 2014

Małe zabawy

Cieszy się, jak jej podrzucać kolorową piłkę pod sufit. Śmieje się, gdy rzucać o ścianę miękką piszczącą albo grzechoczącą zabawką, a ona spada spowrotem i hałasuje. Lubi dawać "cześć" i wystawia dłoń na "piątkę". Lubi, jak bić brawo i tańczyć dla niej. W sklepie wystawia ręce i próbuje złapać z półek, co się da. Śmieje się do innych dzieci i patrzy, co robią. Zaczepia nieznajomych w kawiarniach i patrzy, co i jak jedzą. Lubi patrzyć na wirujące na podłodze bączki z narzędzi kuchennych, okrągłych zabawek i kubeczków z dzióbkiem. Mała śmieszka. 

14 marca 2014

Ćwiczenia do chodzenia

Podniesie się przy swoim krzesełku, zegnie i ręką zgarnie z podłogi książeczkę, wyprostuje, pobawi książeczką, zrzuci ją. I od nowa. Pięć razy. Potem opadnie miękko na opatuloną pieluchą dupkę, pobawi się zabawką na podłodze, podniesie z pomocą nogi stołu z zabawką w jednej ręce, puści się nogi stołu na trzy sekundy, pobalansuje i chwyci się stołu. I znowu powtórzy kilka razy. Czasem jeszcze zje trochę gruszki w małej przerwie. Uczy się stać sama i cieszy się, jak jej się uda. 

12 marca 2014

Nie lubi się nudzić

Najlepiej jej jak jesteśmy z nią oboje. Wtedy najczęściej dzieją się ciekawe rzeczy, a ona nie lubi się nudzić. Najczęściej to właśnie po weekendzie zaczyna nagle coś nowego robić, albo lepiej coś potrafi, jak na przykład mówić lepiej, tuptać nogami w miejscu. Tak szybko się zmienia. 

8 marca 2014

Ulubiona zabawka

Uwielbia gazetki, książeczki i wielostronicowe broszurki, które mają małe kartki i są kolorowe. Tyle rzeczy można z nimi zrobić. Oglądać i pokazywać obrazki, ćwiczyć palce przewracając kolejne strony, spróbować zjeść, albo chociaż wyślinić, a na koniec sprawdzić, jakie są wytrzymałe. Dobre są różnorodne książeczki. Mamy takie z tkaniny, co trzeszczą i piszczą i mają różne faktury. Są papierowe z grubymi stronami i zwierzątkami do pokazywania i w końcu mnóstwo gazetek i folderów z biura informacji turystycznej. Te są najlepsze, choć często trzeba je wymieniać. Bo te trzeba na koniec targać, targać, targać do najmniejszego kawałeczka, jaki małe palce dadzą radę oddzielić, a ten najmniejszy spróbować zjeść. 

7 marca 2014

Jeść na mieście?

Plusem jedzenia poza domem jest to, że nie trzeba sprzątać. A jest co sprzątać, jak je się we trójkę. A to papierowa obrusoserwetka się pociągnie i nadedrze. A to sos się po niej rozciapie i zostanie tłusta plama. Żeby nie wspomnieć o ryżu, kaszach i kawałkach wszystkiego innego, które mają szansę spaść na podłogę, gdy są wkładane do buzi samodzielnie przez – jeszcze ciągle mało wprawne – ręce. Ewakuujemy się na wszelki wypadek szybko, ale i tak wiadomo, że to my.

6 marca 2014

Zębowa historia

Piąty ząb dołączył do gromadki pozostałych całkiem niepostrzeżenie. Po prostu pojawił się. Nie dziwi więc już dłużej jej grzebanie sobie palcem wskazującym w buzi. Po prostu sprawdza swoje nowe ząbki. Ma już dwa dolne siekacze, które nadal rosną, prawy jest większy, choć pojawiły się tego samego dnia. Dwa górne siekacze pojawiły z kolei się jakiś tydzień temu, w krzyku i niezadowoleniu, które trwało kilka dni. Jak się dobrze przypatrzeć, to ząb numer sześć już też zbliża się do powierzchni dziąsła, ale powoli, pewnie dopiero za kilka tygodni się przebije. 

5 marca 2014

Książeczka przepowiadająca przyszłość

Co jakiś czas otwieramy zieloną książeczkę zdrowia dziecka, żeby zajrzeć w przyszłość. Tam można zobaczyć, kiedy będziemy potrzebowali pojechać na zakupy nowych, większych ubranek i sprawdzić, czy zimowy kombinezon potrzebujemy kupić o dwa, czy tylko o jeden rozmiar za duży, żeby wystarczył na całą zimę. Na początku ubranka wymienialiśmy bardzo często, ale po pół roku nie idzie to już aż tak szybko i można śmiało kupić trochę więcej kompletów tego samego rozmiaru. Także wizyty celem ważenia, którymi gęsto było usiane nasze życie, zaczęły się teraz nieco przerzedzać. Teraz są co dwa miesiące. 

4 marca 2014

Lubi się cieszyć

Śmieszne jest, jak matka uderza się teatralnie w głowę i robi przy tym miny. Śmiesznie, jak butelka-niekapka pomyka jak bączek po podłodze, a jeszcze śmieszniej, jak się wywraca. Cieszy się, jak auta jadą, kiedy jest na spacerze, a jeszcze bardziej jak zobaczy autobus albo żółtą ciężarówkę DHL-u. Uśmiecha się, jak widzi jadący pociąg. Bawi ją, jak się bawić jej zabawkami, pić z jej kubeczka i wkładać do buzi jej smoczek, a potem go nagle wypluwać. Śmieje się, kiedy rzucana o ścianę piłką się odbija i wraca. Śmieszne jest, jak założyć sobie coś na głowę. Wreszcie śmieje się i lubi mieć łaskotki. 

3 marca 2014

Co to za ból brzucha?

Osiemnastoletnia dziewczyna przychodzi z partnerem z powodu bólu brzucha, rozbicia, bólu pleców i podejrzewa sama u siebie kamień w drogach moczowych.   Starają się o dziecko, a ona poroniła trzy miesiące temu. Ponoć test ciążowy do końca był ujemny. Nie ma żadnych chorób przewlekłych i nie bierze żadnych leków leków oprócz witamin. Żądają, żeby jej sprawdzić masę badań krwi, wysyłać na badania obrazowe, a w piętnaście minut po wizycie w laboratorium są już najszczęśliwszą parą pod słońcem i idą razem umówić wizytę w mödravårdcentral (tam prowadzi się całą ciążę) u położonej.

2 marca 2014

Numer faktury

Numer OCR/referens, który trzeba podać przy opłacaniu faktur i rachunków opisywałam w innym poście prawie rok temu, a zdawał mi się wtedy długi i męczący. Do czasu. Płacąc ostatnio rachunek przelewem z polskiego banku wpisuję login ze sklepu internetowego w linijce "wiadomość dla nadawcy"... i zastanawiam się, czy nie prościej byłoby podac tylko tego numeru, który odpowiada z grubsza polskiemu numerowi faktury. Wtedy i ja byłabym pewna, że pieniądze dojdą, gdzie należy i firma z drugiej strony nie musiałaby codziennie sprawdzać, czy wpłynęły nowe przelewy, sprawdzać i porównywać sumy, nazwiska, loginy, adresy. Wszystko idzie wtedy bardziej automatycznie i zmniejsza się też szansa na pomyłkę. 

1 marca 2014

Kraść cudze dzieci

Kiedyś to my podglądaliśmy i czasem zaczepialiśmy uśmiechem obce dzieci w różnym wieku, a teraz zostało nam patrzeć jak obce dziadki na ulicy uśmiechają się i często zagadują do nas. Pytają, ile to już miesięcy ma, a czy już coś gada, czy siedzi i opowiadają sami o swoich wnuczętach. Dziecko to bardzo dobry pretekst do niezobowiązującej rozmowy z przypadkowym przechodniem. 

28 lutego 2014

Jadłospis małego Żuka

Z jadłospisu małego Żuka wynika jasno, że lubi zielony puszkowany groszek. Wcina go niemal codziennie, nie odmawia kilku ziarenek, nawet kiedy na nic innego już nie ma ochoty. Następnie kukurydza, ale nie codziennie, bo się nudzi i musi być w kawałkach, bo nie rozpuszcza się w buzi jak groszek i częściej ląduje wypluta na podłodze. Częścią stałą jadłospisu jest też kartofel. Uwielbia ziemniaki w małych kawałkach, a marchewek się boi i zje tylko przez pomyłkę. Z owoców przekonała się na razie do banana, kwaśnych zje najwyżej ciut, a pomarańcze już poznaje i nie chce nawet, żeby się jej do ust zbliżały. 
Ostatnio polubiła się z ciecierzycą, awokado i soczewicą. Lubi też wszelakie fasole, te większe trochę rozmiażdżone przed jedzeniem. Uwielbia też miękki, rozpływający się w ustach ser żółty i płatki kukurydziane. Najlepiej je w biegu, przy zabawie, bo cały świat chce poznać i nie ma czasu na siedzenie w swoim krzesełku i tylko jedzenie. 

27 lutego 2014

Kierowca żółtego autobusu

Zostanie kierowcą żółtego autobusu dalekobieżnego. Sapie z radości i gapi się jak tylko jakiś jest w polu widzenia. Wydłużymy chyba codzienny spacer, żeby celowo prowadził przez stację i zajezdnię.
Wcześniej została już dentystą, bo sprawdza systematycznie stan naszego uzębienia. Nieobce jej też będzie majsterkowanie, bo codziennie sprawdza, czy wszystkie kontakty, zawiasy i śrubki są na miejscu. 

19 lutego 2014

Groszek w biegu

Z jedzenia preferuje zielony groszek, wkładany do buzi, najchętniej jej własnymi palcami. W drugiej kolejnosci może zjeść z ręki, byle tylko przypadkiem nie łyżką. Na łyżce może się czaić złowroga pulpa (kasza, ryż z pomidorami i marchewką, miksowana zupa), a pulpy do buzi nie wpuszcza od paru dni. Jak wpuści, bo się zagapi, to wypluwa. Pewnie chce jeść kawałki i je żuć. Ale dlaczego najlepiej je wspinając się na krzesło albo pełzając po podłodze? Szkoda jej ma czasu?

18 lutego 2014

Testy

Warto testować różne najdziwniejsze rzeczy bez oporów, bo jak inaczej wpaść na to, że włożenie sobie smoczka do ust, a potem komedialne go wyplucie wywoła salwę niepohamowanego śmiechu i to piętnaście razy z rzędu. Po kilku powtórzeniach warto dla urozmaicenia robić różnej długości pauzy przed wypluciem, widać wtedy jak w napięciu czeka i cieszy się na to, co będzie. Zabawa nadaje się do auta, gdy poziom nudy duży, bo nie można się ruszyć, a i zabawki na długo nie wystarczają. 

16 lutego 2014

Groszek dla groszka

Trafia groszkiem zielonym sama do buzi. Z łyżeczki też czasami zje. Mieli, zje cały i czeka na więcej. Następnym razem pogryzie, zje i wypluje skórkę. Albo mieli, mieli dwoma dolnymi siekaczami, wypluje i patrzy jaką plamę na podłodze zrobiło. Odmawia jedzenia papek, musów, kaszy. Mają być kawałki, najchętniej wkładane własną ręką. 

14 lutego 2014

Gadatek

Gada. Zna i używa z zamysłem trzech podstawowych słów: mama, tata i nieeee. Wczoraj jeszcze powiedziała "daj" żeby jej podać plastikową torbę z szafy. Przypadek? Zobaczymy, czy to powtórzy. Oprócz tego gada po swojemu, śpiewa, gurglota, pluje groszkiem. 

10 lutego 2014

Rzeczy ważne

Jak mało człowiekowi do szczęścia potrzeba! Jak wielkim dobrodziejstwem i prezentem staje się godzinka (albo i pół) czasu tylko dla siebie. Na długą kąpiel, zrobienie porządków w szufladzie z "rzeczami do zrobienia", czy samotny spacer. 

6 lutego 2014

Okrzyki

Już kilka razy miała taki czas (kilka dni do tygodnia) w którym hm... najoględniej mówiąc jest bardzo głośna. Bawiąc się na przykład potrafi wtedy nagle wydać okrzyyyk, po którym głowa boli. I za chwilę jeszcze raz. I jeszcze. Nie jest jej wtedy źle. Bynajmniej nie. Po prostu trenuje swoje struny głosowe, a nasze uszy. Zwykle po paru dniach okrzyki się kończą, a zaczyna więcej i lepiej mówić. Może nie zdążymy ogłuchnąć. 

4 lutego 2014

Zmiany

Tylko zmiana jest pewna i nieuchronna.


Znów chce spać w swojej przytulnej "łódeczce". Całe łóżko jest za duże i łatwo się w nim zgubić. 

31 stycznia 2014

Protest

Zaprotestowała krzykiem, że już nie ma ochoty spać w "łódeczce" czyli specjalnej poduszce z wysokim brzegiem dookoła, żeby była przyjemnie opatulona. Wcześniej nie mogła bez niej spać, bo po kilku minutach budziła się z krzykiem i zdziwieniem na brzuchu, bo jej składowa obrotowa była tak silna. Teraz nie zaśnie już inaczej jak tylko na brzuchu. Najlepiej wpoprzek łóżka. Tak szybko się zmienia. Ciekawe, co będzie jutro.

22 stycznia 2014

Nie potrzebuję już pisać bloga.

"Klinicznego" zaczęłam pisać ładnych kilka lat temu, bo dużo było ludzkich historii. Za dużo. Niektóre wesołe, niektóre ciekawe, a z niektórych po prostu ciężko się było otrząsnąć i iść dalej. Już nie potrzebuję pisać bloga w tym celu. Pacjentów i ich historii nie należy ze sobą do domu zabierać. To, co mówią i z czym przyszli należy odebrać, pomóc i załatwić to, co jest do zrobienia, następnie podyktować notatkę i zakończyć całą wizytę mentalnie. Inaczej jest niezdrowo. Inaczej historie siedzą w głowie i kłębią się. Staje się ich coraz więcej i więcej i ten fakt przytłacza i odbiera energię życiową. To nie znaczy, że rezygnuję z pisania bloga. 

20 grudnia 2013

Jak to doszło?

Kartka ze świątecznymi życzeniami w skrzynce na listy to nic nowego. Ale kartka ze starym przedprzeprowadzkowym adresem w nowej skrzynce na listy? Listonosz wiedział? Cud bożonarodzeniowy?