21 grudnia 2006

Brzuszny witraż

Widzieliśmy już wiele gastroskopii i kolonoskopii, ale ostatnio oglądana na chirurgii była inna niż poprzednie. Lekarz pokazał nam, że w momencie, kiedy kolonoskop jest w jelicie, które znajduje się blisko pod powłokami, to jego końcówka uwypukla ścianę brzucha i widać też różowe światełko na brzuchu, jakby to był witraż.

Pacjentka była młoda i szczupła, więc było to dobrze widoczne. Sama też mogła zobaczyć i śmiała się wraz z nami z tego odkrycia.

11 grudnia 2006

Placebo lepsze niż pole

Temat placebo wraca ponownie. Powikłaniami cukrzycy są między innymi neuropatie. Rozmawialiśmy z pacjentką, która miała zaburzenia czucia w obrębie rąk oraz na kończynach dolnych od kolana w dół. Chodziła w krótkich spodenkach i koszulce z krótkimi rękawami, bo wszystko, czego się dotknęła, sprawiało jej ból. Nie mogła spać, bo piekły ją stopy, a ulgę przynosiło jej moczenie ich w zimnej wodzie albo chodzenie po zimnych kafelkach. Spała po trzy czasem cztery godziny na dobę.

Działanie leków w neuropatii może się ujawnić dopiero po kilku tygodniach lub też może go nie być wcale. Na Zachodzie w ciężkich jak ten przepadkach stosuje się morfinę, ale w Polsce nie jest ona zarejestrowana dla tej jednostki chorobowej. Można dodatkowo stosować pole magnetyczne, co wbrew pozorom daje dobre rezultaty po kilkudniowej ekspozycji (na początku może być pogorszenie stanu).

Przeprowadzono badania nad polem magnetycznym i okazało się, że w kilkudziesięciu procentach otrzymywano poprawę stanu zdrowia zarówno w grupie pacjentów eksponowanych na pole, jak i w grupie kontrolnej, gdzie pacjent tylko myślał, że jest poddawany działaniu pola magnetycznego.

4 grudnia 2006

Co trzydzieści minut ktoś umiera na raka płuc!

Nie pamiętam kto powiedział: "Kiedy umiera jedna osoba, to jest to wielki dramat, kiedy tysiące, to jest już tylko statystyka", lecz jest to nadal prawdziwe stwierdzenie. Wiem, że to tragedia, kiedy dwoje żołnierzy zginie w Iraku, albo ktoś kogoś zabije. To na pewno jest tragedią dla osób, których to dotyczy, ale czy cała Polska musi o tym trąbić, kiedy ważniejszą rzeczą dla przeciętnego Polaka powinno być moim zdaniem to, że każdego dnia w Polsce na raka płuc umiera 57 osób. Przecież to mnóstwo osób, jedna co około trzydziestu minut.

Drugie tyle osób (55 dziennie) dowiaduje się, że ma raka płuc. Jak widać zachorowalność jest podobna do umieralności w tym wypadku, przeżycie pięcioletnie osoby z rakiem płuca to 1-5 procent. Jedyną szansą, żeby temu zapobiec jest profilaktyka, bo kiedy rak daje objawy, najczęściej jest już za późno.

Co robić, żeby się ustrzec? Chyba każdy wie - nie palić. Ani czynnie, ani biernie! Niektórzy mówią, że narażenie przy paleniu biernym jest tak samo duże, jak przy czynnym.
Co jest najgorszego w papierosie?
- Nikotyna? Nie, przecież w kuracjach odwykowych stosuje się nikotynę.
- Substancje smoliste? Nie, prowadzą do przewlekłej obturacyjnej choroby płuc, do raka nie. Częściowo eliminuje je filtr w papierosie.
- Radioaktywne izotopy radu i polonu są sprawcą raka płuc. Tak, na prawdę znajdują się w dymie papierosowym! Nie omieszkam mówić wszystkim palącym, żeby palili więcej, to zaoszczędzą na prądzie, sami sobie będą świecili!

Czas połowicznego rozpadu tych izotopów to średnio sto lat - jakby ktoś miał wątpliwości, czy po zaprzestaniu palenia jego organizm "oczyści się" z tego, co wdychał. Kilkaset lat i izotopy prawie całkiem usuną się z organizmu. A więc: Palcie nadal, zaoszczędzicie na elektryczności!

28 listopada 2006

Fast-ject

Alternatywą dla osób, których nie stać na odczulanie przeciwko jadowi owadów jest jednorazowego użytku urządzenie w którym znajdują się pochodne adrenaliny, zabezpieczone tak, by lek nie rozkładał się w temperaturach od -30 do +30 stponi Celsjusza. Założenie jest takie, że osoba, u której może wystąpić wstrząs nosi zawsze ze sobą Fast-ject i w wypadku użądlenia i początku objawów uogólnionych aplikuje sobie jak najszybciej (zwykle w udo, przez spodnie) zawartość strzykawki dociskając tylko aplikator do ciała przez 1-2 sekundy.

Zalety: Bardzo proste w użyciu, nawet dzieci same mogą sobie zaaplikować, po przeszkoleniu co do momentu podania. Fast-ject można nosić ze sobą wszędzie. Szybkie w użyciu, nie trzeba żadnych wcześniejszych przygotowań przed użyciem. Ratuje życie w przypadku wstrząsu anafilaktycznego.

Wady: W Polsce cena to 270 złotych, zaś w większości krajów Europy jest refundowany. Termin przydatności do użycia to niecały rok, co czyni wydatek sporym. Lek trzeba specjalnie zamawiać w aptece i czekać na niego nierzadko miesiącami.

26 listopada 2006

Niewydolność nerek c.d.

Niewydolność przewlekła u dzieci jest gorsza od tej samej u dorosłych, gdyż dzieci jeszcze rosną, a brak hydroksylacji witaminy D w niepracującej nerce daje potworne zaburzenia kostne po kilku latach od początku choroby.

Deformacje kośćca począwszy od czaszki, braku wzrostu (dziewiętnasto i dwudziestotrzylatek, których widzieliśmy wyglądali o średnio pięć lat młodziej, bo od takiej pory średnio chorują), do strasznych deformacji kośćca klatki piersiowej, kończyn górnych i dolnych, których nie opiszę, bo wyglądały naprawdę oszpecająco.

Pacjentom tym w takim wypadku pozostaje wycięcie przytarczyc, żeby nie uwalniały wapnia z kości i nie powodowały deformacji oraz podawanie dużych dawek wapnia. Niestety, jak się dowiedzieliśmy na taką operację można czekać latami patrząc jak z dnia na dzień kości się wykrzywiają.

24 listopada 2006

Niewydolność nerek przewlekła

Na praktyce wakacyjnej z interny na nefrologii dwa lata temu ciężko mi było widząc młodych trzydziestolatków z niewydolnością nerek, którzy do końca życia będą musieli być dializowani... Do dzisiaj, kiedy zobaczyłam dwie dziesięcioletnie dziewczynki w stacji hemodializ, dializowane już od kilku lat, ze schyłkową niewydolnością nerek.

Dializy trzy razy w tygodniu przez osiem godzin, indywidualny tryb nauki szkolnej w domu...

I opowiadały tak normalnie "mam niewydolność nerek od trzech lat, cukrzycę od czterech lat..." i wymieniały zestaw dziesięciu leków, które codziennie biorą. Pogodziłam się już z tym, że są ciężko chore starsze osoby, które już swoje przeżyły, mają dzieci, wnuków, a zdrowie powoli odchodzi, bo nic nie ma wiecznie.

Ale dzieci, które są inwalidami? Dzieci biorące cytostatyki z powodu białaczki albo nowotworu złośliwego jak osteosarcoma? Z tym sie pogodzić nie mogę. Nie mogłabym chyba leczyć tych małych niewinnych pociech, które nie mogą niejednokrotnie normalnie chodzić do szkoły z rówieśnikami, potrzebują stałej opieki. Przepraszam, ale to dla mnie zbyt wiele i niech nikt ode mnie nie wymaga, żebym się nie wzruszała nad nimi.

2 listopada 2006

Macica "20% gratis. Super cena!"

Na ostatnich zajęciach z patomorfologii pokazano nam, czym w ogóle na co dzień zajmuje się Katedra Patomorfologii i jak się przygotowuje preparaty histo patologiczne, które przez dwa lata oglądaliśmy pod mikroskopem.

Wchodzimy do pomieszczenia, gdzie wszędzie praktycznie stoi pełno słoików, słoiczków, pojemników medycznych i wszelakich innych pojemników (chyba "co było pod ręką chirurga") po odżywkach dla niemowląt, dżemie, majonezie. Stoją wiaderka pięciolitrowe po "Śledziach Kaszubskich" (nie, żebym nie lubiła), słoje po korniszonach i co kto tylko może wymyślić.

Pojemniki stoją na specjalnych stolikach, ale także wszędzie, gdzie popadnie, czyli na parapetach, piętrowo w kartonowych pudłach, na podłodze (tak, że w pewne miejsca pomieszczenia nie można dojść). Niesamowite wrażenie.

A wszystkie wypełnione po brzegi formaliną 10% i dopiero co usuniętymi lub pobranymi w biopsji narządami i tkankami (a to nerka, a to fragment jelita, a to jakiś inny guz). Czasami preparaty są tak uciśnięte w słoiku, że można je wydostać tylko przez rozbicie słoika.

Widziałam macicę wciśniętą na siłę do słoika po majonezie z etykieta "20% gratis! Super cena!"

22 października 2006

Injekcja z pszczoły

Użądlenie przez owady błonkoskrzydłe (osa, pszczoła, itp.) może spowodować u osoby nadwrażliwej wstrząs anafilaktyczny. Pacjenci mający dużą szansą rozwinięcia się wstrząsu mogą być odczuleni małymi dawkami alergenu przez okres kilku lat z dobrym efektem. Osoby takie najczęściej panicznie boją się kontaktu z owadami (słusznie z resztą), gdyż użądlenie to dla nich potencjalna śmierć.

Po roku terapii w warunkach OIOM-u przeprowadza się próbę skuteczności odczulania wprowadzając pacjentowi jad żywej pszczoły.

Wykonanie próby:
1. Odcina się wąski koniec strzykawki, (ten na igłę).
2. Umieszcza się żywą pszczołę w strzykawce i zatyka tłoczek (nie wiem, w jaki sposób ani skąd się bierze te pszczoły).
3. Naciskając na tłoczek zwiększa się ciśnienie w strzykawce.
4. Zdenerwowana pszczoła żądli pacjenta przez otwór w strzykawce (to nie żart!).

Na kilkadziesiąt odczulanych osób żadna nie zareagowała wstrząsem po roku terapii. Dodatkowo efekt psychologiczny próby jest rewelacyjny: pacjenci, którzy bali się wyjść z domu w lecie z uwagi na owady mogą normalnie egzystować bez panicznego lęku o własne życie, który nie pozwalał im pójść do warzywniaka po śliwki.

Wady:
1. Koszt jednej ampułki to ok. 700 złotych; na kurację potrzeba około czterech ampułek rocznie. Terapia nie jest refundowana w żadnym stopniu.
2. Nie wiadomo, co będzie, gdy "Zieloni" dowiedzą się o próbie z użyciem pszczoły.

19 października 2006

Ograniczyć antykoncepcję!

Przepraszam za poniższego posta, zupełnie nie będzie kliniczny, ale nie mogę się na ten temat nie wypowiedzieć.

Oto cytat z Gazety Wyborczej: "(...) Poseł Marian Piłka (PiS) zaapelował do Ministra Zdrowia o rozpoczęcie działań zmierzających do ograniczenia liczby środków antykoncepcyjnych. -Ich zbyt szerokie stosowanie doprowadziło do epidemii niepłodności-mówił. PiS chciałoby także zróżnicowania wysokości emerytury w zależności od liczby urodzonych dzieci. -Nie może być tak, żeby emeryci, którzy wychowali tylko jedno dziecko, dostawali tyle samo co ci, którzy wychowali kilkoro. Przecież ci, którzy wychowali więcej dzieci, włożyli więcej-mówi Piłka. (...)"

Niech piętnastolatki rodzą niechciane dzieci, najlepiej ósemkę, to będzie dobre dla polskiego społeczeństwa. Uważam również, że należy podnieść ceny wszystkich środków antykoncepcyjnych o 600 %. Powinno się zabronić reklamowania, pisania i mówienia o nich zarówno w prasie, radio jak i telewizji. Środki takie powinno się nabywać tylko w wyznaczonych aptekach (maksymalnie jedna apteka na obszarze zamieszkałym przez 200 tysięcy osób). Przy zakupie trzeba obowiązkowo pokazać swój dowód osobisty i zostaje się wciągniętym na listę celem płacenia od tej pory dodatkowego 17 % podatku na kampanię reklamową propagującą wśród nastolatek model rodziny wielodzietnej i wczesną pierwszą ciążę. W czasopismach dla młodzieży byłyby drukowane obowiązkowo reportaże "Matką gromadki dzieci być jest cudownie"...

14 października 2006

Pierwsza w historii konwersja laparoskopia->otwarcie

- Będziemy otwierać pacjentkę do usunięcia opaski z żołądka po operacji otyłości.
- Ale doktorze, miało być przecież laparoskopowo!
- Ale pacjentka się nie zgadza.
- Jak to nie zgadza się, przecież otwarcie jest bardziej niebezpieczne niż zabieg laparoskopowy. Czy ktoś jej to powiedział?
- Tak, ale ona nie chce ze względu na blizny...

20 września 2006

Mikrometrowa śmierć

Rak sutka jak każdy inny nowotwór powstaje z jednej komórki. Taka mikrometrowa komórka musi przejść szereg mutacji, ale jeśli jej się uda i przeżyje, zaczyna się dzielić. Potrzeba trzydziestu podziałów każdej z nowych komórek, żeby powstała masa guza o średnicy jednego centymetra. A stąd już tylko dziesięciu nowych podziałów, aby guz osiągnął masę jednego kilograma.

Rak sutka o średnicy jednego centymetra w momencie jego wycięcia daje już niebezpieczeństwo rozsiewu. Kiedy rak osiągnie masę jednego kilograma, nie ma juz praktycznie możliwości , żeby pacjent żył.

W Polsce nie ma ogólnokrajowego programu screeningowego w kierunku wykrywania raka sutka.

Często można usłyszeć o darmowej mammografii, ale są to lokalnie sponsorowane programy o małym zasięgu terytorialnym, oraz o małej dostępności, gdyż najczęściej dla kobiet po sześćdziesiątym roku życia. A tu przecież chodzi o to, żeby wykryć raka jak najprędzej, a nie wtedy kiedy już nie trzeba mammografii, żeby stwierdzić guza.

18 września 2006

Retrospektywnie

Nigdy nie zapomnę zajęć z biologii człowieka w ówczesnej ósmej klasie szkoły podstawowej, kiedy to nauczycielka powiedziała nam (co ciekawsze tylko żeńskiej części klasy, bo męska część klasy w zajęciach z zakresu rozmnażania płciowego człowieka nie uczestniczyła), że: łożysko jest to krew z miesiączki, która w czasie ciąży przez dziewięć miesięcy się gromadziła, bo nie miała jak się wydostać.

Nigdy tego nie zapomnę, choć minęło już tyle lat od owej lekcji. Tak sobie myślę, że ja miałam szczęście zweryfikować ten pogląd w ogólniaku, ale co z osobami, które wiedzę z zakresu ciała ludzkiego zakończyły na szkole podstawowej?

16 września 2006

Becikowe

"Na becikowe jest, a na inkubatory nie"- to sens wypowiedzi pewnej Dr pracującej na oddziale Intensywnej Terapii Dziecięcej.

Tak, jest taki oddział, leżą na nim dzieci z wadami wrodzonymi, często uniemożliwiającymi im normalne życie. Często oddychające dzięki respiratorowi. Często nie mające nigdy zobaczyć przygotowanego dla nich ślicznego pokoiku z łóżeczkiem i mnóstwem zabawek w domu.

A rząd o to nie dba. Nikt o to nie dba, by była lepsza opieka lekarska w tym kraju dla takich dzieci, bo to jest niemedialne i niepopularne i bardzo drogie. A ludzie będą pamiętać, że jest "becikowe", jakie wielkie dobrodziejstwo.

Prawie 90% sprzętu medycznego na tym oddziale jest ufundowana przez Rząd Szwajcarii lub jakąś fundację zagraniczną.

Czasami przez fundację polską, ale zdecydowanie rzadziej. Z pieniędzy, które szpital dostaje od NFZ nie można przecież pokryć bieżących wydatków, a co dopiero myśleć o kupnie sprzętu.

Nieumyta klatka

Przyjeżdżamy karetka pogotowia do delikwenta, który w stanie nietrzeźwym spadł ze schodów i leży na klatce schodowej, cały poobijany, głowa wielka jak wiadro, takie krwiaki. Leży w kałuży krwi i moczu. Zabieramy go i po opatrzeniu najpilniejszych ran zawozimy na izbę przyjęć.

Nastepnego dnia telefon na 999 z pretensjami od lokatora: Jak to tak może być, jak my mamy się poruszać po takiej klatce schodowej, kiedy tam jest pełno krwi, moczu i nie wiadomo czego jeszcze. To nie do pomyślenia, jak można nie umyć klatki za sobą. Przecież jest niedziela rano, sprzątaczka była wczoraj i przez kilka następnych dni jej nie będzie.

Niech tutaj natychmiast ktoś z pogotowia przyjedzie i klatkę umyje!

29 sierpnia 2006

Ciało obce w przełyku

Ciekawie zapowiadające się "ciało obce w przełyku" na wyjeździe karetką pogotowia okazało się być źle pogryzionym kawałkiem mięsa, które utkwiło w gardle osiemdziesięciotrzyletniego dziadka z chorobą Parkinsona.

- Proszę już teraz nic nie mówić, nie próbować tego połykać - mówi lekar z- Zabierzemy Pana na ostry dyżur laryngologiczny.

Lecz zanim dziadek zszedł z czwartego piętra do karetki zdążył "ciało obce" przełknąć i wrócił ucieszony i zdrowy do swojego mieszkania po podpisaniu, iż do szpitala nie pojedzie.

23 sierpnia 2006

Niewinni

Są i w świecie ludzi i w świecie zwierząt... Dlaczego na nieoperacyjnego raka przełyku umiera człowiek, który nigdy w życiu nie pił, nie palił, zdrowo sie odżywiał, uprawiał sport i wiódł spokojne i uporządkowane życie?

Dlaczego umiera pies, którego w końcu wzięło się ze schroniska po wielu przykrych przygodach... młody, piękny, zdrowy? Przebadany i odrobaczony, zaszczepiony. Zwierzę, które przyniosło wiele radości i którym się opiekowano, dbano o nie. Dla którego przynosiło się ukradkiem smakołyki, drapało za uchem i chodziło z nim na długie spacery. Do którego wszyscy zdążyli się juz przyzwyczaić po kilku miesiącach jego obecności. Którego wszyscy kochali...

13 sierpnia 2006

Pijany wjechał w karetkę pogotowia

Trzyosobowy zespół karetki pogotowia przewoził właśnie pacjenta w pozycji leżącej do karetki, żeby go przewieźć do szpitala, kiedy pijany (jak się póżniej okazało) kierowca dosłownie wjechał w pracowników służby zdrowia. Sprawca chciał uciec z miejsca zdarzenia, ale było sporo świadków, którzy mu to uniemożliwili.

Wszystkie trzy osoby (lekarz, sanitariusz, pielęgniarka) zostały przewiezione do szpitala z urazami różnych części ciała. Najciężej poszkodowany został lekarz, który został już poddany kilku operacjom (w tym neurochirurgicznej). Pacjent nie ucierpiał.

Karetka pogotowia wyjechała na ratunek pacjentowi nie spodziewając się, że chwilę później sama będzie potrzebowała ratunku.

Tą samą karetką jeździłam przez dwa tygodnie praktyki w pogotowiu jako czwarta osoba. Pech poszkodowanych, że to właśnie oni wyjechali na ratunek? Szczęście innych, że nie oni?
Pijany wjechał w karetkę pogotowia.

11 sierpnia 2006

Fraszka "Na chirurga"

Na prelekcji z leczenia chirurgicznego raka przełyku:

"Wiecie, my lasera nie mamy i nim nie robimy, ale laserem to można wszystko przelaserować."

O miażdżycy i jej profilaktyce oraz o sporcie w tym kontekście:

"Nie tylko trzeba liczyć na swoje ruchy robaczkowe jelit, ale i samemu trzeba się ruszać(...)"

"Trzeba też w przyszłości zwrócić uwagę na to, co się papusia."

10 sierpnia 2006

Jeszcze jeden nieprzytomny

Lekarz z przychodni dzwoni po karetkę pogotowia:

Proszę przewieźć pacjenta do szpitala...
Tak, w pozycji siedzącej wystarczy...
Jest nieprzytomny, ale może jechać w pozycji siedzącej...
Nie, nie musi być z lekarzem (...) przecież już mówiłem, jest nieprzytomny!

Nieprzytomny to był chyba lekarz...

27 lipca 2006

Nieprzytomny

Dyspozytor na pogotowiu przyjmuje zgłoszenie:
- Chciałam wezwać karetkę. Mój mąż... ratujcie go...
- Proszę powiedzieć co się stało? Czy jest przytomny?
- Nie, jest nieprzytomny...(...)
- (...) Karetka reanimacyjna już jedzie do Pani na sygnale. Zaraz tam będzie.
Zespół wbiega na czwarte piętro z całym sprzętem, bo każda sekunda jest ważna w takiej sytuacji. Żona już czeka w drzwiach i prowadzi do salonu, gdzie jej mąż... zdumiony stoi obok stołu.
- Gdzie jest ten nieprzytomny?
- Tutaj Panie doktorze, proszę go ratować, bo on już od godziny lata koło tego stołu jak nieprzytomny...

20 lipca 2006

Chirurg prawdziwy

Chirurg to wesoły starszy lub młodszy mężczyzna.

Ma zdrowe podejście do wszystkiego. Potrafi żartować z wszystkiego, nawet śmiać się do rozpuku z własnych żartów.

Żartuje z internistów, ale wie, że oni naśmiewają się z chirurgów. Potrafi w prosty sposób wytłumaczyć o co mu chodzi. Mówi to, co ma do powiedzenia i kończy zajęcia, a nie przedłuża ich bez sensu tylko po to, by zająć czas studentom. Lubię zajęcia na chirurgii bo są ciekawe i można na nich się dowiedzieć, jak na prawdę wygląda praca lekarza. Wiedza książkowa jest niezbędna, ale zawsze można ją nabyć, zaś wiedza wchłonięta w praktyce szybciej się przyswaja i dłużej zostaje w pamięci.

18 lipca 2006

Płukanie bezpośrednie jamy otrzewnowej

Jak wypłukać jamę otrzewnową z żółci lub np. resztek zgromadzonego płynu?

1. wlać kilka litrów soli fizjologicznej np. ze sterylnej miski,
2. zamieszać tzn. poruszać delikatnie pętlami jelitowymi
3. odessać płyn.
Wykonanie poprawne, bo i jak wykonać to lepiej i prościej, jednak kiedy się pierwszy raz asystuje do zabiegu z jamy płukaniem otrzewnej, robi to wrażenie.

7 lipca 2006

Liczenie chust

Na sali operacyjnej jest spora tablica, na której markerem zapisuje się, ile narzędzi, chust, gazików, zostało użytych do zabiegu. Pielęgniarka operacyjna oprócz podawania peanów, szwów i tak dalej (oraz asystowania do zabiegu jeśli trzeba) musi jeszcze zwracać uwagę na to, by przed końcem zabiegu zgadzała jej się liczba wszystkich sprzętów używanych w czasie operacji. Jeśli jakiś chirurg sam sobie weźmie gaziki, to musi ten fakt przekazać pielęgniarce.

A wszystko po to, by nagłówki gazet nie głosiły znów "Zostawili mu chusty w brzuchu".

27 czerwca 2006

W sidłach anoreksji

Badanie 16-latki z anoreksją: Rozmawiając z nami leżała w łóżku, gdyż była jeszcze bardzo słaba i dostawała kroplówki z glukozy. Jeść nie może teraz choćby nawet chciała, gdyż odruchowo wymiotuje po spożyciu pokarmów. Rozmowa z nami ją męczyła.

Na twarzy nie wydawała się być strasznie chuda, ale kiedy odkryliśmy kołdrę ukazał nam się szkielet owinięty w skórę i do tego trochę mięśni gdzieniegdzie, gdyż wcześniej sporo ćwiczyła. Było widać wszystkie żebra, także wolne, a brzuch był zapadnięty, sprawiał wrażenie, jakby jelita od dawna były puste, jak też było w rzeczywistości.

Jeść nie może teraz choćby nawet chciała, gdyż odruchowo wymiotuje po spożyciu pokarmów. Dwa tygodnie temu rozpoczęła terapię w specjalistycznym ośrodku. Jeździ tam wraz z rodzicami dwa razy w tygodniu na zajęcia zarówno dla niej jak i dla jej rodziców. Efekty już widać: próbuje powoli znów nauczyć swój organizm jeść.

18 czerwca 2006

Krecik w kąpieli

Dr opowiedziała nam wstrząsającą opowieść jak to mąż przyszedł zmęczony z pracy, zjadł i chciał się odprężyć w wannie, więc żona przygotowała mu kąpiel. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że do wody wsypała jeszcze całe opakowanie preparatu "Kret", czyli żrącego wodorotlenku sodowego. Zapewne wlała też sporo płynu do kąpieli, żeby nie było czuć silnego zapachu.

I udało się, mąż wszedł do wanny, ale już nigdy z niej nie wyszedł. Nie zdążył. Uległ martwicy rozpływnej. Cała zaś historia miała być przykładem na to, że oparzenie kwasem jest "lepsze" od oparzenia zasadą.